Strona główna Artyści Artykuły o artystach Frank Zappa – muzyczny kameleon

Frank Zappa – muzyczny kameleon

522
1
UDOSTĘPNIJ

Ten facet z wąsami odmienił oblicze rockowego idiomu i skutecznie przewietrzył skostniałe mózgi krytyków i showbusinessowych notabli. Dzięki niemu wiadomo, że jednak można robić coś oryginalnego i odważnego, warto przełamywać sztance i burzyć schematy ludzkiego myślenia.

Prowokował, parodiował, opisywał, walczył, tworzył. Dzięki pasji organizowania wszystkiego był niewątpliwie jedną z najważniejszych postaci w muzyce współczesnej. Całe legiony gitarzystów wszystkich stylów powołują się na jego wpływy przy próbach określania swojej twórczości i może dzięki temu nie jesteśmy skazani jedynie na to, co obecnie serwują nam telewizje i popularne stacje radiowe. Wystarczy trochę ciekawości, niewielka choćby doza szaleństwa, by sięgnąć po nagrania Zappy i sprawić, by nasze życie stało się bardziej interesujące i barwne. W 70. rocznicę jego urodzin przypominamy, kim był ten dziwny gość z wąsami i papierosem.

Broń chemiczna
Dzieciństwo Franka mijało pod znakiem tablicy Mendelejewa. Ponieważ jego ojciec pracował w Edgewood Arsenal (Maryland), który produkował i magazynował broń chemiczną, jej elementy czasem trafiały do ich domu. Zappa wspominał, że rtęć w najczystszej postaci walała się w jego pokoju po dywanie (!), a szafki pełne były azotoxu, owadobójczego preparatu, stosowanego po dziś dzień w Afryce jako podstawowa broń przeciw malarii. Jak sam pisze w swojej para-biografii, „Bardzo lubiłem lać rtęć na podłogę i walić w nią młotkiem, tak że tryskała na wszystkie strony. Żyłem rtęcią.”. W wieku sześciu lat wiedział już jak się robi proch strzelniczy i miał do niego wszystkie potrzebne składniki. Sześć lat później niemal urwało mu… przyrodzenie, poprzez zabawy w domowego pirotechnika i zdaje się, iż od tego momentu zaczął interesować się również muzyką. Czyżby to był ten impuls? Wróćmy jeszcze na chwilę do jego dzieciństwa, ponieważ to nie wszystko, jeśli chodzi o życie Franka za pan brat z różnymi dziwnymi pierwiastkami. Ponieważ rodzice wychowywali go w tradycjach i obyczajowości sycylijskiej, miało to określony wpływ na jego zdrowie. I tak, najlepszą metodą na chore zatoki było aplikowanie mu do nosa kulek radioaktywnego radu (!!!), a na przykład ból ucha leczono wlewaniem doń gorącej oliwy… Dzięki takim zabiegom i niezapomnianym wizytom u sycylijskiego dentysty-sadysty lata młodzieńcze pozostawiły bolesne wspomnienia z tych paramedycznych doświadczeń. Czy miały one wpływ na późniejszą chorobę nowotworową i przedwczesną śmierć artysty? Nie można tego wykluczyć.

Sąsiedztwo Edgewood Arsenal miało jeszcze jedną implikację – niedaleko domu znajdowało się potężne składowisko iperytu i dlatego każda rodzina w promieniu kilku kilometrów musiała być wyposażona w kompletny ekwipunek przeciwgazowy. Pracownicy firmy (w tym ojciec Franka) byli natomiast dobrowolnymi „królikami doświadczalnymi” i przeprowadzano na nich, za ich zgodą i jakimś tam wynagrodzeniem, eksperymenty związane z oddziaływaniem rożnych substancji na organizm. Czy to dlatego Frank za młodu był chorowity, nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że zdeterminowało to w końcu rodziców do przeprowadzki i cała rodzina przeniosła się do Kalifornii, szukając klimatu przyjaźniejszego dla rodzinnej egzystencji.


---------------------------------------------------------------------------

Najnowszy drukowany numer TopGuitar możesz kupić online:

kwietniowe wydanie TopGuitar (TG 04/2017).


Lub ściągnij wydanie na tablet/smartfon:
iOS: http://topguitar.pl/ios/
Android: http://topguitar.pl/android/


Zamów prenumeratę w promocji: http://topguitar.pl/sklep/

----------------------------------------------------------------------------

1
2
3
4
5
6
7
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułSlayer oraz Five Finger Death Punch wystąpią podczas Jarocin Festiwal 2016!
Następny artykułMarcelina – wywiad
Jego muzyczna podróż zaczęła się wiele lat temu, gdy jako 13-latek usłyszał klasyczny album Deep Purple “Nobody's Perfect”. Nauczył się grać na gitarze, potem na basie, założył swój pierwszy zespół, napisał swoje pierwsze piosenki... Jego muzycznym mentorem jest wokalista Jacek Siciarek, z którym grał w funk-bluesowym zespole DzieńDobry. Potem trafił do gdyńskiej formacji FARBA, z którą nagrał kilka płyt i wylansował kilka przebojów. W międzyczasie rozpoczęła się jego pasja dziennikarska, najpierw w czasopiśmie Gitara i Bas, potem w magazynie TopGuitar. Pisze także artykuły do czasopism TopDrummer i Muzyk. Jakieś pasje? Tak: gitara basowa, gitara basowa i... gitara basowa!