Strona główna Muzyka Pectus „Kobiety”

Pectus „Kobiety”

1325
0
UDOSTĘPNIJ

Wyd. Agora

Pectus na swoje dziesiąte urodziny zafundował sobie i fanom (a raczej fankom) wyjątkowy prezent. Tomek Szczepanik wpadł na koncept kobiecej płyty, bo przecież to „kobiety rządzą światem” – płyta powinna się ukazać 8 marca. Jest to wyraz szacunku okazany dziesiątce najlepszych wokalistek w Polsce oraz emanacja ich talentu ubrana w grację i klasę muzyki Pectusa.

Nie oznacza to, że na „Kobietach” słychać tylko kobiecy głos, to przede wszystkim duety pań z Tomkiem, czego słucha się z prawdziwa przyjemnością. Niestety, mniej tu gitary, do której chociaż po „Barcelonie” przyzwyczaił nas Pectus. Nie oznacza to, że jej nie słychać, bo występuje w prawie każdej pieśni, a jej partie są wzorcowe, jeśli chodzi o popowy aranż – Maciek gra dokładnie, ile trzeba i jak trzeba, zawsze stylowym brzmieniem i ciekawymi zagrywkami. Z tej płyty bije dojrzałość i wspaniałe, kompozycyjne drugie dno. To nie jest album, który jednym uchem wpadnie, a drugim wypadnie – te dźwięki zostają z nami na dłużej, a z każdym przesłuchaniem okazuje się być ich więcej.

Chociaż to stricte płyta pop, to – jak to w przypadku Pectusa – daleko jej do banalności. Na początku doceniamy kunszt i wyrafinowanie Urszuli Dudziak, potem naturalność Patrycji Markowskiej, klasę Kayah i wszystkie inne przymioty pozostałych wokalistek. W połowie albumu dochodzimy do zapierającej dech ballady z Moniką Kuszyńską – to środek albumu i jego artystyczna kulminacja. Utwór wzrusza, a siła przekazu niemal zapiera dech w piersiach. Irena Santor daje nieco rozluźnienia w quasiparyskim kawałku à la Zaz, a wielka Grażyna Łobaszewska niepokoi i prowokuje do refleksji. Tomku, brawo za to, co się w tym utworze muzycznie dzieje, a przede wszystkim za niedopowiedzenie wzmacniające przekaz i dramaturgię pieśni. Ostatnie trzy panie to: Urszula w pięknej nastrojowej kompozycji, której warstwy instrumentalnej nie powstydziłaby się Sinead O’Connor, Basia Trzetrzelewska, która zrobiła, co umie najlepiej, zachwycając niezapomnianym tembrem, a na sam koniec – Ania Wyszkoni, kojąca nerwy nastrojową balladą. Nie sądziłem, że ten album wywoła we mnie tyle pozytywnych wrażeń!


---------------------------------------------------------------------------

Najnowszy drukowany numer TopGuitar możesz kupić online:

majowe wydanie TopGuitar (TG 05/2017).


Lub ściągnij wydanie na tablet/smartfon:
iOS: http://topguitar.pl/ios/
Android: http://topguitar.pl/android/


Zamów prenumeratę w promocji: http://topguitar.pl/sklep/

----------------------------------------------------------------------------

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułEwa Bem „Tribute to Marek Bliziński”
Następny artykułMateria „We Are Materia”
Jego muzyczna podróż zaczęła się wiele lat temu, gdy jako 13-latek usłyszał klasyczny album Deep Purple “Nobody's Perfect”. Nauczył się grać na gitarze, potem na basie, założył swój pierwszy zespół, napisał swoje pierwsze piosenki... Jego muzycznym mentorem jest wokalista Jacek Siciarek, z którym grał w funk-bluesowym zespole DzieńDobry. Potem trafił do gdyńskiej formacji FARBA, z którą nagrał kilka płyt i wylansował kilka przebojów. W międzyczasie rozpoczęła się jego pasja dziennikarska, najpierw w czasopiśmie Gitara i Bas, potem w magazynie TopGuitar. Pisze także artykuły do czasopism TopDrummer i Muzyk. Jakieś pasje? Tak: gitara basowa, gitara basowa i... gitara basowa!