Strona główna Muzyka Paul McCartney „Pure McCartney”

Paul McCartney „Pure McCartney”

1610
0
UDOSTĘPNIJ

Wyd.: Universal Music Polska
Autor: Maciej Warda

Jeden z dwóch żyjących Beatlesów, wielki, ponadczasowy artysta postanowił wydać płytę kompilacyjną. Jak sam mówi, nie miał w głowie nic innego oprócz tego, by słuchanie jej dawało radość. Radość podczas kąpieli w wannie, radość podczas jazdy samochodem, radość w każdej sytuacji. Dla mnie osobiście płyta „Pure McCartney” to kolejne odkrycie tego wrażliwego artysty, którego pozabeatlesowski dorobek jest po prostu oszałamiający. Liczba pięknych pieśni, folk-rockowych manifestów, niemal nadprzyrodzonych melodii i harmonii powoduje faktycznie same pozytywne emocje podczas słuchania i daje punkt odniesienia, gdy zewsząd jesteśmy atakowani muzyką wątpliwej wartości. „Pure McCartney” wydano zarówno kopertowo, w postaci dwóch płyt CD, jak i pudełkowo – w formie czteropłytowego pakietu. Zestaw utworów został skomponowany niezależnie od biograficznego timeline’u Macca – utwory z pierwszych płyt solowych mieszają się z dekadą Wingsów i współczesnym dorobkiem, a wszystko sprawia wrażenie muzycznej przygody, w którą zabiera nas sir Paul. Prowadzi nas za rękę, jest wygodnie, nie idziemy po ostrych szkockich turniach, lecz raczej po zielonych łąkach („Heart of the Country”, „Mull of Kintyre”) i egzotycznych krainach („Ebony & Ivory”), czasami tylko wsiadając do wingsowego busa, by śpiewać razem z Mackiem „Band on the Run”. Jest refleksyjnie („My Love”, „My Valentine”), ale także imprezowo („Dance Tonight”, „Save Us”).

Większość tych utworów została nagrana przez wspaniałą ekipę muzyków, na czele z żoną Macca, Lindą McCartney, ale nie zapominajmy o Dannym Lane na basie (w okresie Wings), niedawno zmarłym Henrym McCulloughu, który współpracował z Paulem przez czterdzieści lat, no i o perkusiście Dennym Seiwellu. Wiele utworów nagrano z udziałem najznamienitszych sidemanów, a muzycznie, cóż, perełka goni perełkę i – chyba nikogo to nie zasmuci – najzwyczajniej w świecie zabrakło miejsca na słabsze utwory. Płyta ze wszech miar godna polecenia!


---------------------------------------------------------------------------

Najnowszy drukowany numer TopGuitar możesz kupić online:

marcowe wydanie TopGuitar (TG 03/2017).


Lub ściągnij wydanie na tablet/smartfon:
iOS: http://topguitar.pl/ios/
Android: http://topguitar.pl/android/


Zamów prenumeratę w promocji: http://topguitar.pl/sklep/

----------------------------------------------------------------------------

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułAvantasia kolejnym headlinerem Czad Festiwal 2016
Następny artykułMaciej Krzywiński „Faith No More. Królowie życia (i inne nadużycia)”
Jego muzyczna podróż zaczęła się wiele lat temu, gdy jako 13-latek usłyszał klasyczny album Deep Purple “Nobody's Perfect”. Nauczył się grać na gitarze, potem na basie, założył swój pierwszy zespół, napisał swoje pierwsze piosenki... Jego muzycznym mentorem jest wokalista Jacek Siciarek, z którym grał w funk-bluesowym zespole DzieńDobry. Potem trafił do gdyńskiej formacji FARBA, z którą nagrał kilka płyt i wylansował kilka przebojów. W międzyczasie rozpoczęła się jego pasja dziennikarska, najpierw w czasopiśmie Gitara i Bas, potem w magazynie TopGuitar. Pisze także artykuły do czasopism TopDrummer i Muzyk. Jakieś pasje? Tak: gitara basowa, gitara basowa i... gitara basowa!