UDOSTĘPNIJ
Prawdziwy przyjaciel zawsze jest na miejscu, kiedy go potrzebujemy, zapewniając wsparcie w każdej sytuacji; możemy mieć pewność, że nigdy nas nie zawiedzie i nie naciągnie… Gitarzyści, poznajcie swojego nowego najlepszego sprzymierzeńca: DV Mark DVC Guitar Friend 12!

Ostatnio przy okazji testu combo DV40 112 (TG 9/2016) zastanawiałem się, do jakiego stopnia filozofia dostarczania sprzętu nagłośnieniowego o jak najmniejszych rozmiarach i wadze, jaką reprezentuje firma-matka Markbass, dotyczy także jej gitarowej gałęzi DV Mark. Po licznych zapowiedziach najnowszego wzmacniacza DV Micro 50, który w obudowie o rozmiarach zbliżonych do samochodowego radia dostarcza 50 W mocy, nie mamy już wątpliwości, że jego twórcom przyświecają te same wartości (w dużej mierze są to przecież ci sami ludzie, z Markiem de Virgiliisem na czele, którzy odpowiadają za bestsellery Markbassa). Dziś mamy przyjemność zaprezentować wam combo zbudowane właśnie na bazie układu DV Micro 50, które ma uczynić życie gitarzystów dużo łatwiejszym, a na pewno lżejszym…

Praktyczna prostota DV Mark DVC Guitar Friend 12

Na panelu sterowania znajdziemy dwa rządki potencjometrów. Dolny odpowiada za kanał czysty, jego głośność (volume) oraz barwę w zakresie niskich, średnich i wysokich częstotliwości (bass, mid, high). Piętro wyżej kontrolki kanału przesterowanego: wzmocnienie/zniekształcenie (drive), tony niskie i wysokie (bass, high) oraz końcowy poziom głośności (level). Obok jeszcze pokrętło pogłosu (reverb) obowiązującego oba kanały. Obsługa takiego zestawu funkcji jest bajecznie prosta i nie wymaga absolutnie żadnego objaśnienia. Oprócz wejścia gitarowego umieszczono tu dwa gniazda mini jack: wejście aux oraz wyjście słuchawkowe.
Panel tylny, do którego mamy dostęp od spodu obudowy modułu wzmacniacza, zawiera dwa gniazda głośnikowe (jedno domyślnie zajęte przez wbudowany głośnik, który można oczywiście odłączyć i zastąpić zewnętrzną kolumną), wejście na opcjonalny footswitch do przełączania kanałów oraz liniowe wyjście XLR z opcją odcięcia masy – rzecz przydatna przy nagrywaniu oraz nagłaśnianiu koncertów. Drobiazg dla większości użytkowników być może mało istotny, ale niektórym mogący znacznie ułatwić funkcjonowanie w świecie muzyków zawodowych, to przełącznik napięcia zasilającego pozwalający wybrać pomiędzy 120 a 240 V, a więc uwalniający międzykontynentalnych podróżników od konieczności posiadania odpowiednich konwerterów napięcia.

Lekkość bytu DV Mark DVC Guitar Friend 12

Według specyfikacji DV Mark DVC Guitar Friend 12 zbudowano w oparciu o tranzystorowy preamp, a końcówka mocy wykorzystuje unikalny system MPT opracowany przez inżynierów DV Mark, którego receptury nie chciał nam zdradzić sam Marco de Virgiliis (wywiad we wrześniowym TopBass). Najprawdopodobniej jest to rodzaj układu bazującego na technologii impulsowej, pracującego w klasie D – podobnie jak kompaktowe wzmacniacze basowe Markbass. Takie rozwiązanie stopnia mocy umożliwia upchnięcie go nawet w bardzo małej obudowie, ponieważ nie tylko sam w sobie nie zajmuje on zbyt dużej przestrzeni, to nie wymaga także rozbudowanego systemu chłodzenia (wysoka sprawność klasy D oznacza niewielkie oddawanie energii w postaci ciepła). Jeśli dodamy do tego specjalnie zaprojektowany głośnik z magnesem neodymowym – czyli coś, co właśnie Marco de Virgiliis rozpropagował już ponad dziesięć lat temu i zna się na tym jak mało kto w branży gitarowej – i lekką sklejkę użytą do konstrukcji obudowy, otrzymamy combo o wadze nieprzekraczającej 9 kg! Doprawdy to combo waży niewspółmiernie mało nawet do obudowy o rozmiarach 42,5 × 41,5 × 29,5 cm. Można je dosłownie podnieść jednym palcem i niemal żonglować w powietrzu.

Skuteczność bojowa DV Mark DVC Guitar Friend 12

Owszem, być może jest kilka innych wzmacniaczy combo, które mieszczą się w podobnym przedziale wagowym, a przy tym bywają nawet mniejsze od testowanego modelu DV Mark… tyle że w tym wypadku nie mamy bynajmniej do czynienia z piecykiem ćwiczebnym do typowo domowego użytku (chociaż w tej roli DV Mark DVC Guitar Friend 12 spisuje się znakomicie), ale z pełnoprawnym, koncertowym nagłośnieniem. Tak, z pewnością trudno wam w to uwierzyć – tak samo jak mnie i moim redakcyjnym kolegom, dopóki nie odkręciliśmy gałki volume powyżej połowy – ale ten piecyk ma naprawdę niezłego kopa! Jego moc przy 8 Ohm obciążenia – a takie właśnie ma wbudowany głośnik, którego zapas mocy to 150 W – wynosi 50 W, co wystarczy, by stawić czoła rockowemu perkusiście w okresie godowym, a w razie potrzeby naszą siłę rażenia możemy zwiększyć za pomocą dodatkowych, zewnętrznych głośników (minimalne obciążenie wyjścia DVC Guitar Friend 12 to 4 Ohm, przy którym wzmacniacz generuje nieco większą moc 60 W).

Uniwersalna klasyka DV Mark DVC Guitar Friend 12

W kwestii brzmienia DV Mark DVC Guitar Friend 12 najlepszym komentarzem może być obiegowa formułka przypisywana zwyczajowo pracownikom budowlanym o specjalizacji wykończeniowej, czyli sakramentalne: „będzie pan zadowolony”. Piecyk ten dostarcza bowiem barw być może trochę zachowawczych, ale właśnie dzięki temu bardzo użytecznych i wielofunkcyjnych.
Kanał czysty to klasyka gatunku: miękkie, ciepłe brzmienie z zaokrąglonym atakiem przywołuje idiom fenderowski, ale korekcja jest na tyle elastyczna i efektywna, że z jej pomocą względnie szybko przeniesiemy się w rejony brzmień brytyjskich z wydatniejszym, twardawym środkiem. Pierwszym, co zwróciło moją uwagę, był bardzo obfity dół – do pewnego stopnia będący zasługą stosunkowo głębokiej obudowy. Po skręceniu gałki bass w lewo do około ¼ skali otrzymałem dźwięk szybki i precyzyjny, dynamiczny, a przy tym doskonale czysty, jaki mógłby zainteresować jazzmanów – i tych poruszających się po klasycznych standardach, jak i reprezentujących nowe kierunki stylistyczne. Brzmienia czyste doskonale wzbogaca wbudowany pogłos o bardzo przyjemnym, nienachalnym, lecz wyraźnym działaniu, ale przy tym niewymykający się spod kontroli nawet w bardziej radykalnych ustawieniach.
Kanał drugi daje nam do dyspozycji przester o umiarkowanym poziomie zniekształceń, coś jakby podłączyć typowego tubescreamera do czystego pieca. Skojarzenie to o tyle trafne, że podobnie jak w przypadku podpięcia zewnętrznego efektu pomiędzy gitarą a wzmacniaczem, po przejściu na kanał drugi w preampie DVC Guitar Friend 12 pracują wszystkie potencjometry – na barwę brzmień przesterowanych ma wpływ korekcja zarówno kanału pierwszego, jak i drugiego! Rozwiązanie dość nietypowe, a jednak mogące okazać się korzystnym dla poszerzenia naszych możliwości kształtowania brzmienia. W dodatku jeśli dobrze się wsłuchać, wyczujemy w nim delikatną domieszkę sygnału czystego, objawiającą się czytelnym atakiem. Ogólnie przestery DVC Guitar Friend są gładkie, płynące i treściwe, przyjemne w obyciu i wyjątkowo nasycone harmonicznymi, pozwalając na zanurzenie się w niuanse artykulacyjne. Takie symbiotyczne współgranie gitary i pieca, z jakim mamy tu do czynienia to coś, co nie często spotyka się w niedrogich wzmacniaczach.

Podsumowanie testu DV Mark DVC Guitar Friend 12

Z combo DV Mark DVC Guitar Friend 12 (oraz będącym jego podstawą headem DV Micro 50) firma DV Mark stawia bardzo ważny krok na drodze ewolucji gitarowego nagłośnienia. Ocenić to będziemy mogli dopiero z perspektywy czasu, ale bardzo możliwe, że zapoczątkuje to zmiany także w ofertach konkurencji. Natomiast już tym momencie na pewno jest to przemyślany, praktycznie zaprojektowany i rzetelnie wykonany piec, który dla każdego gitarzysty będzie solidnym partnerem w muzycznych zmaganiach, na co dzień i od święta.


---------------------------------------------------------------------------

Najnowszy drukowany numer TopGuitar możesz kupić online:

marcowe wydanie TopGuitar (TG 03/2017).


Lub ściągnij wydanie na tablet/smartfon:
iOS: http://topguitar.pl/ios/
Android: http://topguitar.pl/android/


Zamów prenumeratę w promocji: http://topguitar.pl/sklep/

----------------------------------------------------------------------------