Temat odejścia Fieldy’ego z Korna wraca po latach – i tym razem sam muzyk rzuca nowe światło na sprawę. Reginald Quincy Arvizu, który współtworzył brzmienie zespołu od 1993 do 2021 roku, sugeruje, że kluczową rolę odegrała pandemia i jego autonomiczne decyzje z tamtego okresu.
W podcaście Thatch Creative i w cyklu Shady Characters, Fieldy mówił wprost:
Przyszedł Covid. I tyle. Pomyślałem: ‘Nie wychodzę nigdzie’. Tak to wyglądało, bo to było coś nowego. Nie zaszczepiłem się ani nic i jak się nad tym zastanowić, to właśnie to się wydarzyło
Z czasem sytuacja zaczęła mieć konkretne konsekwencje zawodowe:
Oni mówią: ‘Jedziemy na Florydę’, a ja na to: ‘Nie zamierzam się szczepić. Nie jadę’. Mówię: ‘Ludzie, to co się teraz dzieje, jest dziwne’
Kiedy w rozmowie padła sugestia, że brak szczepienia mógł uniemożliwić mu latanie i granie koncertów, Fieldy nie zaprzeczył:
No w sumie… tak to właśnie wyglądało
Co ciekawe, ten przymusowy „stop” dał mu też przestrzeń do refleksji:
Kiedy się zatrzymujesz, zaczynasz się zastanawiać i po prostu czekasz na to, co będzie dalej, bo nie wiesz, co przyniesie reszta dnia
Mimo tego wszystkiego nie ma w nim goryczy wobec przeszłości:
Patrzę na swoje życie – prawie 30 lat z Korn – to była jazda, stary. Nie da się tego opisać. To nie jest łatwe, ale to jest niesamowite i nie patrzę na to jak na coś złego. To było wszystko, o czym ludzie marzą. Na dziś jestem na emeryturze z Korn, ale zobaczymy, co przyniesie jutro
Warto przypomnieć, że gdy w 2021 roku ogłaszał przerwę od działalności zespołu, oficjalnym powodem były „problemy osobiste” i napięcia w relacjach. Rok później doprecyzował, że jego „złe nawyki” nie miały nic wspólnego z narkotykami:
Dla jasności – kiedy mówiłem o złych nawykach, nie chodziło o narkotyki. Nigdy nie próbowałem kokainy. Nigdy nie próbowałem heroiny. Piję Bud Light, człowieku










