Gary Holt z Exodus i były gitarzysta Slayer nie ma absolutnie żadnego problemu przyznając się do słuchania mainstreamowego popu. Co więcej, otwarcie przyznaje, że to właśnie popowa wrażliwość często stoi za inspiracją, której nie widać na pierwszy rzut oka w jego muzyce.
Mamy kolejny dowód na to, że w metalu inspiracje mogą przychodzić z zupełnie nieoczywistych kierunków – i wcale nie muszą być słyszalne wprost. W rozmowie dla magazynu Guitar World, którą przytacza serwis Guitar.com, Gary Holt kompletnie rozbraja stereotyp „metalowca słuchającego tylko metalu”:
Słucham wyłącznie Adele. Jeśli zapytasz mnie o pięciu ulubionych artystów w tej chwili, to wszyscy to Adele. To jeden z najlepszych głosów w historii, a jeśli posłuchasz jej płyt poza singlami, znajdziesz tam światowej klasy partie fortepianu. W większości to po prostu ona i pianino – a ja uwielbiam słuchać pianina
Holt idzie jeszcze dalej i przyznaje, że wpływy spoza metalu – choć często nieuświadomione – realnie przenikają do brzmienia Exodus:
Może tak. Nie siedzę i nie słucham Adele z myślą: ‘teraz wrzucę pop do thrash metalu’, ale zawsze lubiłem pop. W latach 80. na trasie Exodus z Venom słuchałem Madonny
Na tym jednak nie koniec zaskoczeń. Jedną z największych inspiracji Gary’ego jest Prince:
Prince to mój idol. W Exodus jest pewnie więcej wpływów Prince’a, niż ktokolwiek by zauważył. Posłuchaj ‘Violence Works’ – zanim wejdzie riff, brzmi to tak, jakbyśmy oszaleli i nagrali numer disco. Dla mnie ‘Promise You (This)’ brzmi jak Blackfoot skrzyżowane z Discharge. Nigdy nie ma w tym jakiejś logiki. Po prostu podążamy za riffem











