To będzie jeden z najbardziej symbolicznych momentów w historii Megdeth. Dave Mustaine potwierdził właśnie, że na ich ostatnim albumie studyjnym, zaplanowanym na 23 stycznia 2026 roku, znajdzie się nowa wersja utworu „Ride the Lightning”. To szczególne, bo choć kawałek pochodzi z katalogu Metalliki, jego współautorem jest właśnie Dave Mustaine – lider Megadeth, który został z Metallicy wyrzucony za… pijaństwo.
Pierwotne riffy do utworu pochodzą z okresu, gdy Mustaine był jeszcze członkiem Metalliki, około 1982 roku. Część materiału z jego taśm demo została później rozwinięta przez Jamesa Hetfielda i Larsa Ulricha. Gitarowe intro było inspirowane klasyczną muzyką europejską; zespół chciał brzmienia bardziej „epickiego” i dojrzalszego niż na „Kill ’Em All”. W 2023 roku „Ride the Lightning” znalazło się w zestawieniu magazynu Rolling Stone jako jeden z 50 najważniejszych metalowych utworów wszech czasów.
Informacja o „Ride the Lightning” pojawiła się w serii teaserów publikowanych przez zespół w mediach społecznościowych. Tytuł nie został wprawdzie ujawniony w całości, ale fani szybko rozszyfrowali układ liter. Wcześniej Mustaine w rozmowie z norweskim radiem Stjernepose zdradził, że na nowym krążku znajdzie się „cover piosenki, którą sam napisał”. Nietrudno było się domyślić, o co chodzi.
Mamy 13 nowych utworów na płytę. Jeden z nich to cover, ale właściwie to ja go napisałem – więc to trochę cover, a trochę moja piosenka”
Dzisiaj natomiast Dave rozwiał wszelkie wątpliwości, nagrywając video (prezentujemy je na końcu)
Nowy album Megadeth ma być swoistym podsumowaniem kariery i powrotem do korzeni. Obok premierowych kompozycji, takich jak „Tipping Point”, „Let There Be Shred” czy „Obey the Call”, umieszczenie „Ride the Lightning” można odczytać jako symboliczne pogodzenie się z przeszłością – i z Metallicą.
Włączenie tego kawałka do finałowej płyty Megadeth to nie tylko zabieg symboliczny, ale też swoista klamra spinająca cztery dekady historii thrash metalu. Dla fanów będzie to natomiast okazja by po raz pierwszy usłyszeć, jak „Ride the Lightning” zabrzmi w wykonaniu człowieka, który je współtworzył, ale nigdy wcześniej nie miał okazji oficjalnie go zagrać na swoim albumie.












