Legendarny basista Kiss apeluje do senatorów o naprawę „trwającej od dekad niesprawiedliwości„. Gene Simmons nie gryzie się w język. Tym razem zrobił to na sali obrad Senatu USA, gdzie w ostrych słowach zaatakował sposób, w jaki tradycyjne rozgłośnie radiowe traktują wykonawców.
Według Gene’a Simmonsa artyści od dziesięcioleci są pozbawiani podstawowych praw — i najwyższy czas to przerwać. Simmons zwrócił uwagę na fakt, że choć autorzy piosenek dostają wynagrodzenie za radiowe odtworzenia, to wykonawcy już nie.
Basista KISS mówił o tym bez owijania w bawełnę:
Nazwijmy to po imieniu — to niesprawiedliwość, która trwa od dekad. Kiedy ciężko pracujesz i docierasz na szczyt, co dostajesz? Zero. To nie jest amerykański sposób
W jego opinii, argument radiowców, że samą formą zapłaty jest promocja, dawno stracił rację bytu, zwłaszcza że platformy streamingowe i satelitarne wypłacają wykonawcom pełne tantiemy. Muzyk pojawił się w Waszyngtonie, by poprzeć Music Fairness Act — projekt, który wprowadzi obowiązek licencjonowania wykonań na potrzeby radia. Jego słowa były wyjątkowo ostre:
Jeśli jesteś przeciwko tej ustawie, jesteś antyamerykański. Nie można pozwolić, by ta niesprawiedliwość trwała
Najgłośniej wybrzmiała jednak jego kontrowersyjna metafora, która już wywołuje burzę w mediach:
To wygląda jak drobna sprawa, bo mamy wojny i wiele innych problemów. Ale nasi ambasadorowie na świecie to Elvis i Frank Sinatra, a ludzie dowiedzą się w końcu, że nie traktujemy naszych gwiazd właściwie — mówiąc inaczej, traktujemy ich gorzej niż niewolników. Niewolnicy dostawali jedzenie i wodę. Elvis, Bing Crosby i Sinatra dostali nic za swoje wykonania. Musimy to zmienić, dla naszych dzieci i wnuków
Radio od lat odpiera podobne inicjatywy, argumentując, że dodatkowe opłaty mogą doprowadzić wiele stacji do upadku. Biznes FM i tak od dłuższego czasu traci słuchaczy na rzecz streamingu, podcastów i platform on-demand. Simmons uważa jednak, że spór nie powinien budzić wątpliwości:
To archaiczna niesprawiedliwość, która istnieje od dawna i nie ma powodu, byśmy nie wkroczyli i jej nie zakończyli
Gene Simmons, mówiąc o braku wynagrodzenia dla muzyków, odnosi się do tego, co w Polsce nazywamy tantiemami wykonawczymi — czyli prawami pokrewnymi, które w naszym kraju pobierają Stoart i SAWP. Jak się okazuje, w USA tradycyjne radia AM/FM nie płaci wykonawcom absolutnie nic za odtwarzanie ich nagrań. Płatności otrzymują jedynie autorzy i właściciele praw do nagrania, natomiast wokaliści, muzycy i zespoły — nawet jeśli ich piosenka jest emitowana w całym kraju — nie dostają z tego tytułu ani dolara.
W amerykańskiej praktyce wygląda to tak: gdy piosenka jest nadawana przez internet lub inne cyfrowe medium (serwisy streamingowe, internetowe stacje radiowe, platformy satelitarne), wykonawcy otrzymują tantiemy. W przeciwieństwie do tego, tradycyjne radio nadawane „over-the-air” (AM/FM) jest wyłączone z mechanizmu tantiem pokrewnych — nadawcy nie muszą płacić artystom ani centa za odtwarzanie ich nagrań na antenie.
W efekcie ten system powoduje, że nawet jeśli utwór jest radiowym hitem puszczanym codziennie na dziesiątkach stacji, wykonawcy nie zarabiają na tym nic.
Popierana przez Simmonsa ustawa American Music Fairness Act ma to zmienić i wprowadzić w USA taki model, jaki funkcjonuje od lat w większości świata. Simmons walczy więc o coś, co z polskiej perspektywy wydaje się oczywiste, ale w Stanach wciąż pozostaje nierozwiązanym problemem.











