Japońska punkowa formacja Otoboke Beaver przeprosiła za wypadek, do którego doszło podczas jej koncertu w Osace. 9 kwietnia, w czasie występu w Umeda Club Quattro, gitarzystka Yoyoyoshie rzuciła swoim instrumentem w publiczność. Tym razem sceniczny gest poszedł jednak o krok za daleko – gitara trafiła w głowę jednego z fanów.
Poszkodowany został natychmiast przewieziony do szpitala. Jak poinformował zespół, doznał m.in. rozcięcia czoła wymagającego założenia siedmiu szwów, a także urazu odcinka szyjnego kręgosłupa. Wypadek miał mieć również dla niego poważne konsekwencje emocjonalne.
Co istotne, rzucanie gitarą w publiczność było wcześniej jednym z charakterystycznych, mocno punkowych elementów występów Yoyoyoshie. Tym razem jednak okazało się, że… fizyka ma dość słabe poczucie humoru. Zespół w wydanym 11 sierpnia oświadczeniu wziął pełną odpowiedzialność za zdarzenie i przeprosił zarówno poszkodowanego fana, jak i pozostałych uczestników koncertu.
Otoboke Beaver przyznało również, że reakcja na wypadek była zbyt powolna – od zdarzenia do publicznych przeprosin minęły niemal cztery miesiące. Muzycy zadeklarowali, że będą nadal kontaktować się z poszkodowanym i dołożą wszelkich starań, aby podobna sytuacja już się nie powtórzyła.
Morał? Jeśli ktoś właśnie nabrał ochoty, żeby po koncercie efektownie cisnąć gitarą w tłum, może jednak niech tego nie robi. W Polsce ten problem jest zresztą raczej teoretyczny – raczej szanujemy swoje instrumenty i nie rzucamy nimi gdzie popadnie. Prawda…?


