Czasami, kiedy przypomina mi się, jaki wpływ na to, kim dziś jestem, mieli inni ludzie, wkurzam się. Wkurzam się, bo wtedy dociera do mnie, że to wcale nie jest tak, że mam całe swoje życie we własnych rękach. Jednak szybko mi przechodzi, bo jestem w gruncie rzeczy całkiem zadowolony z tego, jaką drogę przeszedłem. Staram się jednak być cały czas świadomym tego, że to niezwykle ważne, jakich ludzi spotykamy na swojej drodze. W przypadku młodych ludzi dotyczy to w dużej mierze nauczycieli – jedni potrafią zainspirować, inni zniechęcić. Mnie do muzyki skutecznie zniechęcali w latach szczenięcych belfrowie, którzy nie widzieli życia spoza podręcznika, a na dodatek muzyka w ich ustach i głowach była martwa i nie miała w sobie nic, co mogłoby zachęcić kilkulatka. Grę na instrumencie, śpiew czy taniec uważałem z ich powodu za obciachowe, dopóki nie natknąłem się na coś, co wydało się mnie i moim kolegom naprawdę cool – gitarę i muzykę na niej graną. I oczywiście ludzi, którzy potrafili na gitarze grać i stawali się wzorami do naśladowania.
Adam Palma doszedł już tak daleko, że ze swoimi wzorami i ludźmi, którymi się inspirował w początkach drogi, grywa już jak równy z równym. Al Di Meola, Tommy Emmanuel, Albert Lee to absolutne gwiazdy, ale Adam staje już obok nich. Jego światowy poziom potwierdza zresztą najnowszy album „Palm-istry”. O wszystkich tych inspiracjach i swojej drodze Adam opowiedział nam w ekskluzywnym wywiadzie. Michał Munch jest z kolei tym, który raczej woli inspirować. Choć sam jest gitarzystą jest niezwykle dobrym, woli skupiać się na innych i… naucza. To jego za kilkanaście lat wspominać będą inni muzycy jako osobę, która wskazała im drogę, jaką będą podążać całe życie. Taka rola była najwyraźniej Michałowi pisana od zawsze, w końcu gdyby został piłkarzem, też inspirowałby rzesze w szkółkach piłkarskich.
W październikowym „TopGuitar” rozmawiamy także z idolami, którzy wytyczają drogę niezliczonym rzeszom muzyków. Adrian Belew stał się ikoną ze swoim King Crimson, a setki tysięcy gitarzystów obserwuje jego poczynania, marząc, by być na jego miejscu. Fredrik Åkesson od dekady współtworzy hegemona progresywnego metalu, Opeth. Federico Malaman to z kolei włoski wirtuoz basu, w którego wpatruje się coraz więcej par oczu na całym świecie.
Nie mamy zamiaru wam mówić krok po kroku, co macie robić, by wspiąć się na szczyt umiejętności. Polecamy wam jednak zebrać trochę porządnego sprzętu (w każdym numerze podpowiadamy, co może się wam przydać), obrać sobie wartościowych idoli i podpatrywać ich na każdym kroku.
Widzimy się w drodze na szczyt!
Zapraszam do lektury
Jakub Milszewski

















Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.