Spór o to, czy nowoczesny sprzęt gitarowy jest w stanie dorównać vintage’owym oryginałom, chyba nigdy się nie skończy. Cyfrowe emulatory, modelery, profilery i pluginy obiecują dziś legendarne brzmienia dostępne od ręki, często w znacznie wygodniejszej i tańszej formie. Mimo to istnieje grupa artystów, którzy pozostają niewzruszeni wobec technologicznego postępu i konsekwentnie trzymają się starej szkoły. Jednym z nich jest Lenny Kravitz – muzyk, którego twórczość od dekad opiera się na charakterze starych instrumentów.
Dla Kravitza nowoczesna technologia, mimo ogromnego rozwoju, wciąż nie jest w stanie w pełni zastąpić klasycznego sprzętu. W rozmowie z Guitar World artysta otwarcie przyznaje, że próbował porównań, ale ich wynik nie pozostawił mu złudzeń (cytujemy za guitar.com):
To nie jest to samo, stary. Naprawdę nie jest to samo. Robię testy A/B ze wszystkim i choć technologia bardzo się rozwinęła i niektóre rzeczy są naprawdę blisko, to jednak wciąż nie wystarczająco blisko. Do tego dochodzi efekt nakładania się jednych rzeczy na drugie – jeden stary element połączony z kolejnym vintage’owym. To zaczyna budować brzmienie, którego nowoczesny sprzęt nie potrafi odtworzyć. Spójrz tylko na stare gitary – wiek drewna, wiesz? To coś niemal nieuchwytnego
Rozmowa pojawiła się przy okazji powrotu do albumu „Circus”, który doczekał się niedawno poszerzonej, jubileuszowej edycji z okazji 30-lecia premiery. Kravitz, znany kolekcjoner zabytkowych instrumentów, zdradził również, że gitara, z której obecnie korzysta na trasie koncertowej, jest jednym z jego nowszych nabytków – choć trudno nazwać ją „nowoczesną”.
Goldtop, którego teraz używam na trasie – mam ich kilka, ale ten to konwersja. Ktoś wcześniej założył do niego przetworniki PAF i usunął strunociąg. To najbardziej niesamowicie brzmiąca gitara, jaką mam. Myślę, że pochodzi z około 1954 roku
Wieloletni współpracownik Kravitza i gitarzysta Craig Ross, także zwrócił uwagę na fizyczne zmiany zachodzące w instrumentach na przestrzeni lat:
Drewno się starzeje i wysycha; to prawie tak, jakby było w powietrzu coś, co nadaje mu unikalny efekt brzmieniowy. Myślę, że nie da się zaprzeczyć, że przetworniki w starych gitarach starzeją się w sposób, który niezwykle trudno jest dziś odtworzyć
W szerszym kontekście wypowiedzi Kravitza wpisują się w odwieczną debatę, która toczy się równolegle z rozwojem technologii muzycznej. Podobne stanowisko od lat prezentują m.in. Dave Grohl, Joe Bonamassa, czy John Frusciante, by nie wspominać o Ericu Claptonie i Jimmym Page’u, którzy również wskazują na walory starego sprzętu. Z drugiej strony coraz więcej współczesnych artystów – od metalowców po jazzmanów – bez kompleksów korzysta z cyfrowych rozwiązań na scenie i w studiu.
Zaryzykujemy stwierdzenie, że używanie wiekowego sprzętu ma znaczenie głównie dla samych muzyków, a nie dla odbiorców muzyki. Słuchacz raczej nie będzie w stanie odróżnić brzmienia Gibsona 2025 od tego z 1959 roku, zwłaszcza na koncercie lub gdy przepuścimy sygnał przez jakieś preampy.












