Czy da się dziś jeszcze mówić o „butikowej” jakości w świecie masowej produkcji gitar? Mark Tremonti z Alter Bridge nie ma wątpliwości – jego zdaniem PRS Guitars wciąż gra w zupełnie innej lidze niż reszta rynku.
Okazją do rozmowy była premiera najnowszego, imiennego albumu Alter Bridge z 2026 roku, nagranego – jak zwykle – z producentem Michael Baskette (znanym jako „Elvis”). To właśnie przy tej płycie Mark Tremonti ponownie postawił na sprawdzony zestaw: gitary i wzmacniacze PRS oraz starannie dobrane efekty.
W rozmowie gitarzysta jasno tłumaczy, dlaczego mimo ogromnej konkurencji na rynku nadal pozostaje wierny tej marce:
To wciąż przypomina firmę butikową. Wiesz, bardzo często kiedy zaczynasz produkować gitary na masową skalę, jakość spada. Kontrola jakości w PRS jest po prostu fenomenalna. Zawsze była na najwyższym poziomie
Za sukcesem marki stoi według niego przede wszystkim jej założyciel, Paul Reed Smith:
Paul ma niesamowite oko i słuch do gitar. Kiedy go poznasz, zobaczysz, że to wciąż taki nastoletni geniusz. Ma w sobie ten drive, który masz, gdy jesteś młody, ale jednocześnie jest absolutnym geniuszem i cały czas goni za kolejną najlepszą rzeczą
Relacja między Tremontim a PRS to jednak coś więcej niż endorsement. To realna współpraca przy projektowaniu sprzętu:
Uwielbiam rozmawiać z Paulem, bo mamy bardzo podobne podejście do wzmacniaczy. Często dzwonimy do siebie i gadamy o pomysłach na ich konstrukcję. Wysyła mi różne prototypy, ja daję swoje uwagi i odsyłam je z powrotem. Cały czas coś rozwijamy – często rzeczy eksperymentalne, niekoniecznie takie, z których jestem znany. Fajnie mieć kogoś, kto wciąż jest tak podekscytowany tworzeniem nowych produktów i szukaniem nowych rozwiązań, czy to w przetwornikach, czy w samej konstrukcji gitar
Na koniec pojawia się temat, który może szczególnie zainteresować sprzętowych zajawkowiczów. Tremonti, który ma już sygnowane gitary i wzmacniacze, potwierdza, że pracuje nad własnymi efektami:
Tak, pracuję nad tym od jakiegoś półtora roku z jednym znajomym. Rynek efektów jest jednak bardzo trudny – kiedy się w to zagłębisz, widzisz, jak dużo jest jakości i jak wiele firm robi to świetnie. Chcę mieć pewność, że jeśli coś wypuszczę, będzie to zrobione dobrze i w rozsądnej cenie. W idealnym świecie – poniżej 200 dolarów za naprawdę dobrą kostkę
W czasach, gdy rynek gitarowy jest bardziej nasycony niż kiedykolwiek, słowa Tremontiego wybrzmiewają wyjątkowo mocno. Bo może to właśnie nie ilość modeli i marek robi różnicę – tylko obsesja na punkcie detali, której nie da się skalować.


