Były basista Megadeth, David Ellefson, opowiedział o swoim udziale w projekcie „No Life ’Til Leather – A Tribute To Metallica’s Kill ’Em All”. W trakcie występu w The David Ellefson Show zdradził kulisy zaproszenia do nagrań oraz rozmowy z Larsem Ulrichem na temat mierzenia się z legendarnymi partiami basu Cliffa Burtona.
Przypominamy, że projekt „No Life ’Til Leather” to coś więcej niż zbiór coverów. To hołd dla jednego z najważniejszych debiutów w historii metalu i dowód na trwały wpływ „Kill ’Em All” na kolejne pokolenia muzyków. Dla Ellefsona udział w tym przedsięwzięciu — mimo stylistycznych różnic względem Cliffa Burtona — jest, co by nie mówić, potwierdzeniem jego pozycji i szacunku, jakim cieszy się w świecie muzyki, oraz jednym z istotniejszych momentów w jego karierze po odejściu z Megadeth.
Dave Ellefson przyznał, że początkowo miał poważne wątpliwości, czy w ogóle powinien brać udział w tym przedsięwzięciu:
Chciałem o tym wspomnieć. Ten tribute 'Kill ’Em All’… właśnie przysłali mi kilka egzemplarzy. Muszę powiedzieć, że to był dla mnie ogromnie ważny moment, bo nagrywałem to półtora roku temu, w maju 2024. Zgłosili się do mnie chyba jeszcze w 2023 roku
Basista nie ukrywał, że świadomość mierzenia się z dorobkiem Cliffa Burtona była dla niego onieśmielająca:
To był jeden z tych albumów, które są dla mnie absolutnie kultowe, i pomyślałem: nie wiem, czy powinienem to robić. Powiedziałem nawet: ‘Nie możecie wziąć do tego Steve’a Harrisa albo Geezera?’ A on na to: ‘Nie, to ty jesteś tym gościem. Ciebie chcemy’. No to powiedziałem: ‘Dobra’
Kluczowy moment nastąpił, gdy Ellefson porozmawiał o projekcie bezpośrednio z perkusistą Metalliki:
Spotkałem Larsa Ulricha w Monachium i rozmawialiśmy o tym. On sam powiedział: ‘Tak, wy dwaj jesteście zupełnie różnymi basistami — ty grasz kostką, Cliff grał palcami’. Odpowiedziałem: ‘Wiem’. Przedstawiłem mu swoje wątpliwości, czy ja na pewno jestem odpowiednią osobą. Ale oni byli bardzo stanowczy, że właśnie mnie chcą. To był ogromny zaszczyt
Obawy Dave’a doskonale oddają, jak wielkim szacunkiem środowisko metalowe darzy Cliffa Burtona. Jak wielokrotnie podkreślano w materiałach wideo poświęconych Metallice, Burton nie tylko grał na basie — on go na nowo zdefiniował. Dzięki użyciu przesteru, wah-wah i frazowania rodem z gitary solowej wyciągnął bas z tła i uczynił go pełnoprawnym instrumentem prowadzącym, co do tamtej pory nie zdarzało się w metalu.









