Mitch Harris przez prawie 40 lat jeździł w trasy i widział, jak „branża”, która przecież żyje z artystów, powoli ich dusi. Zamiast narzekać jak wszyscy, napisał… własne oprogramowanie, które pomaga zespołom w optymalizacji kosztów i logistyki koncertowej.
Mitch Harris gra w Napalm Death od końca lat 80. — przeżył upadek płytowego biznesu, narodziny streamingu, pandemię i erę Ticketmastera. Przez cztery dekady obserwował z pierwszego rzędu, jak każde kolejne ogniwo przemysłu muzycznego odgryza kawałek od tortu, który miał trafić do artystów. Zamiast się z tym pogodzić, wymyślił TourFlip — platformę, która ma przeprojektować logistykę tras koncertowych od podstaw.
Twórcy platformy nie owijają w bawełnę w opisie problemu, który chcą rozwiązać:
Streaming zabił dochody z albumów. Radio ledwo wspiera nowych artystów. Koszty rosną. Paliwo, podróże, wszystko. Ceny biletów idą w górę. Opłaty serwisowe idą w górę. Fani płacą więcej. Artyści zarabiają mniej. Kluby biorą procent od merchu. Zespoły są pierwsze do wejścia, ostatnie do wyjścia i ostatnie do zapłaty. Ekipy wciąż szukają pracy przez znajomości. Oferty od promotorów nigdy nie docierają do artystów, dla których są przeznaczone
TourFlip ma działać jak kompleksowe centrum dowodzenia dla całego ekosystemu muzyki live. Promotorzy wystawiają swoje koncerty, artyści składają oferty na wolne sloty, a po potwierdzeniu rezerwacji cała logistyka — kontrakty, ridery, rozliczenia — odbywa się w jednym miejscu. Na tej samej platformie można znaleźć kogoś do prowadzenia merchu, kierowcę busa, producenta, fotografa czy grafika. Dla artystów w przerwie między trasami platforma ma też oferować dodatkowe źródła dochodu — sesje studyjne i poboczne występy.
Osobnym frontem walki jest sprzedaż biletów. TourFlip umożliwia promotorem bezpośrednią sprzedaż bez pośrednictwa korporacyjnych gigantów pokroju Ticketmastera. Platforma pobierze 5% jako opłatę za obsługę płatności przez Stripe — i nic ponadto.
Projekt jest obecnie w fazie crowdfundingu. Z wymaganego budżetu 65 000 dolarów zebrano dotychczas niemal 6 000 — około 9% celu. Harris ma więc przed sobą trudniejszy „utwór” niż jakikolwiek z tych, które grał przez ostatnie cztery dekady. Ale ktoś w końcu musiał spróbować.













