Sophie Lloyd, kojarzona obecnie zarówno ze swoją solową twórczością, jak i współpracą z Machine Gun Kellym, postanowiła zrewidować sposób, w jaki tworzy treści w mediach społecznościowych. Jak przyznaje, pogoń za algorytmami i presja dopracowanego contentu odebrały jej radość z dzielenia się muzyką.
Jak pamiętamy, gitarzystka zaczęła budować swoją rozpoznawalność i karierę właśnie od gitarowych filmików publikowanych na YouTube i Instagramie. Teraz postanowiła zrewidować perfekcjonistyczne podejście, które towarzyszyło jej od samego początku. Na swoim Instagramie Sophie Lloyd napisała wprost:
Ostatnio czuję się trochę przytłoczona presją związaną z mediami społecznościowymi. Przy tylu niesamowitych twórcach coraz trudniej mi się wyróżnić i nadążyć za ciągle zmieniającym się algorytmem. Ciągle porównywałam się do innych, goniłam za liczbami i szczerze mówiąc, to po prostu przestało być zabawą
Artystka wróciła wspomnieniami do początków swojej przygody z publikowaniem nagrań:
Myślę o tym, jak to było, gdy zaczynałam wrzucać wideo jako młoda dziewczyna. Byłam wtedy podekscytowana, mogłam spędzać godziny z gitarą, ucząc się ulubionych piosenek i dzieląc się nimi z każdym, kto chciał słuchać – nie martwiąc się o wyświetlenia czy lajki. Chcę na nowo odkryć tę pasję i miłość do gitary oraz muzyki
Lloyd zdradziła, że niedawno sięgnęła po utwór, który od zawsze był dla niej wyzwaniem:
’Surfing With The Alien’ Joe Satrianiego był pierwszym instrumentalnym albumem, który naprawdę wciągnął mnie w świat gitary, a numer 'Satch Boogie’ próbowałam grać jako nastolatka, ale nigdy nie mogłam sobie z nim poradzić. Kilka dni temu usiadłam z gitarą i zaczęłam znów go ćwiczyć. Spędziłam godziny, świetnie się bawiąc i naprawdę grając dla przyjemności, tak jak dawniej. Chcę przywrócić tę swobodę także do moich treści
Nowy kierunek ma oznaczać mniej perfekcjonizmu i więcej autentyczności. Jak zapowiada gitarzystka, jej kolejne nagrania będą prostsze:
Bez wymyślnego oświetlenia, bez sztucznych rzęs, bez dogrywanego dźwięku. Tylko brzmienie z pokoju i to, nad czym faktycznie danego dnia pracuję
Do tego chce dodać luźniejsze „gadane” materiały, ale także zachować miejsce na swoje charakterystyczne shredowe wersje i bardziej dopracowane produkcje publikowane od czasu do czasu.








