Rock nie umarł – ale sam sobie zaszkodził. A w zasadzie sprawiła to songwriterska niemoc jego twórców. Tak przynajmniej wynika z komentarza Treva Lukathera, który zamiast narzekać na algorytmy czy streaming, wskazuje problem znacznie bardziej przyziemny.
Trev Lukather, syn Steve Lukather z Toto i muzyk działający m.in. w Levara, zabrał głos na temat kondycji współczesnego rocka. Jego zdaniem problem nie leży w braku talentu czy zainteresowania słuchaczy, ale w czymś dużo bardziej podstawowym.
Rock potrzebuje świetnych piosenek, żeby wrócić na czoło stawki. Jest wiele świetnych zespołów, które nie mają piosenek
To zdanie trafia w punkt – szczególnie jeśli spojrzeć na dzisiejszą scenę gitarową, gdzie kult techniki często wyprzedza rzetelny songwriting. Lukather idzie jednak dalej i rozszerza tę diagnozę na całą branżę:
Świetnych/ponadczasowych piosenek brakuje we wszystkich gatunkach od kilku lat. Najlepsze rzeczy i tak zawsze wypływają na wierzch
Trev patrzy na temat z perspektywy aktywnego muzyka, który funkcjonuje w realiach streamingu i wie, jak trudno dziś przebić się z rockowym materiałem.
Jednocześnie są też sygnały, że coś zaczyna się ruszać. Zespół Sleep Token trafił na szczyt Billboard 200 z albumem *Even In Arcadia* w 2025 roku, co pokazuje, że cięższe granie wciąż może przebić się do mainstreamu – pod warunkiem, że stoi za nim konkretny pomysł i, co najważniejsze, dobre utwory.
Można mieć perfekcyjną technikę, nowoczesne brzmienie i świetny marketing, ale bez numerów, które „niosą”, rock będzie kręcił się w miejscu. A zatem jeśli coś ma realnie „przywrócić” rock do pierwszej ligi, to nie będzie to kolejna rewolucja sprzętowa ani viralowy trik – tylko kawałki, które ludzie będą chcieli odpalać za 10 lat.
Rock needs great songs to bring it back to the front of the line. There are a lot of great bands with no songs. Great/timeless songs have been missing in all genres for the last few years. Cream rises to the top every time https://t.co/LyE5DQe8SL
— Trev Lukather (@TrevLukather) April 13, 2026











