Rowan Robertson rozpoczął swoją karierę w wieku zaledwie 17 lat, kiedy dołączył do zespołu Ronniego Jamesa Dio! Wspólnie napisali i nagrali legendarny album „Lock Up the Wolves”, a teraz – dokładnie 35 lat później – Rowan wraca z materiałem, który wtedy współtworzył… oraz największymi hitami DIO, Rainbow i Black Sabbath!
To nie pierwszy pobyt tego znakomitego gitarzysty w pięknym małopolskim miasteczku znanym z zabytkowej kopalni soli i właśnie trwającego od ponad dekady cyklu Bochnia Rocks. To impreza realizowana przez pasjonatów i miłośników rockowej gitary, co czuć i widać jak się tam przyjeżdża. Koncerty odbywają się przeważnie w kameralnej Sali kina Regis i tak było i tym razem.
Rowan na scenie zameldował się z zespołem złożonym z włoskich muzyków, również stałych bywalców bocheńskiego cyklu muzycznego. Na basie grał Francesco Caporaletti, który tu wcześniej zapewniał niskie dźwięki w zespołach Vinniego Moore’a i Doggie White’a. Za bębnami zasiadł absolutnie rewelacyjny wulkan perkusyjnej energii Alessio Palizzi. Miejsce przy mikrofonie zarezerwowane było dla Titty Taniego. Ten dżentelmen na co dzień też jest świetnym bębniarzem, ale korzysta również z daru jakim jest mocne gardło. Śpiewał w Bochni już przy okazji wizyt Davida Ellefsona, byłego basmana Megadeth. Z roli wcielenia się w wiekopomne wykonania pieśni z repertuaru Ronniego Jamesa Dio wywiązał się znakomicie. Od pierwszych dźwięków publika wiedziała, że uczestniczy w jednym z lepszych i bardziej mocarnych wydarzeń w historii Bochnia Rocks!, a to już kilkadziesiąt koncertów i konkurencja jest poważna. Kapitalnie Titta wykonywał partie wspawane nam w uszy przez legendarne nagrania wielkiego-małego Ronniego, ale i z numerami Sabbatów chociażby Tani obszedł się wyjątkowo pięknie i skutecznie.
Pod koniec koncertu nastąpiła piękna niespodzianka – na scenę wszedł z gitarą Piotr Lekki – czyli właśnie organizator i dobry duch bocheńskich koncertów, który wraz z żoną, rodziną i grupą zaprzyjaźnionych osób i instytucji ten cykl organizuje. Wraz z nim pojawili się dwaj wokaliści Damian Michalski z TSA MNKWL, w którym to zespole grywa właśnie z Lekkim oraz „Sierściu” czyli Robert Mastalerz, największy fan AC/DC w Polsce południowej, który to ową miłość realizuje w kowerbandzie Cztery Szmery. Ta powiększona o polskich muzyków orkiestra wykonała wspólnie przebój „Rainbow in the dark”.
Kolejne znakomite wydarzenie muzyczne na rosnącej liście koncertów Bochnia Rocks! przeszło do historii. Ale I Robertson na pewno do nas jeszcze powróci, a już 3 września 2025 znajdujemy kolejny dobry powód do odwiedzenia uroczej miejscowości – zagra tam kolejny wirtuoz sześciu strun Andre Nieri.
Prezentujemy fotogalerię z koncertu Rowana Robertsona.
tekst, zdjęcia: Sobiesław Pawlikowski / Ada & Sobiesław Pawlikowscy Photography



































