Metallica wciąż należy do najlepszych zespołów thrashmetalowych w historii, a James Hetfield pozostaje jednym z najbardziej płodnych autorów riffów. Martin Popoff nie ma co do tego większych wątpliwości. Znany dziennikarz i autor książek o muzyce metalowej zwraca jednak uwagę na coś, co może irytować część fanów: współczesna Metallica potrafi upchnąć w jednym utworze tak wiele pomysłów, że zaczyna brakować miejsca na oddech. Chcieli by być… no właśnie – bardziej progresywni?
Metallica nadal pisze jedne z najlepszych riffów w thrash metalu
Martin Popoff mówił o Metallice w najnowszym odcinku podcastu Booked On Rock with Eric Senich. Rozmowa zbiegła się z premierą jego nowej książki Metallica: Album by Album, w której autor analizuje wszystkie 11 albumów studyjnych zespołu – od Kill 'Em All z 1983 roku po 72 Seasons z 2023 roku.
Zacznijmy od tego, że Popoff, który od dekad zajmuje się historią heavy metalu, uważa, że James Hetfield i Lars Ulrich wciąż potrafią dostarczać riffów najwyższej próby (cytaty spisane przez: Ultimate Guitar)
W tym momencie są już dość czystym zespołem thrashmetalowym. W tym gatunku po prostu udowadniają, że są w nim najbardziej utalentowanymi ludźmi – i najlepszymi autorami riffów
Metallica od początku kariery budowała swoją muzykę wokół gitarowych pomysłów, ale z biegiem lat sposób konstruowania utworów mocno się zmienił.
„Iron Maiden syndrome”
Martin Popoff dostrzega bowiem pewien paradoks. Metallica jest dziś znakomita w wymyślaniu riffów i rozwijaniu utworów, ale czasami… przesadza z ich liczbą. Jak wiadomo Hetfield od lat cierpi na nadprodukcję riffów, których, jak sam kiedyś przyznał, ma jeszcze w zanadrzu ponad tysiąc.
Popoff orównuje to do problemu, który jego zdaniem dotyka również Iron Maiden:
Myślę jednak, że pokazują też coś, czym trochę irytują ludzi – ten cały ‘syndrom Iron Maiden’, czyli utwory, które są za długie. Tyle że Iron Maiden potrafi być w tych długich utworach dość powtarzalne i dość prymitywne – jeśli chodzi o produkcję, riffy, wszystko – podczas gdy Metallica daje ci mnóstwo świeżych, interesujących pomysłów. Ale jest ich za dużo na jeden utwór, i to trochę irytuje fanów
To ciekawa obserwacja, szczególnie jeśli spojrzeć na sposób, w jaki Metallica budowała swoje utwory w pierwszej połowie lat 80. Wtedy pojedynczy riff potrafił być centrum całej kompozycji.
Popoff zwraca uwagę, że na Kill 'Em All wszystko wydawało się podporządkowane właśnie temu elementowi:
Z biegiem czasu, i chyba trzeba oddać Metallice zasługę za to, że w ogóle zwróciła na to światło, pierwszy album naprawdę sprawiał wrażenie, jakby wszystko tłoczyło się wokół riffu. Wszystko opierało się na tym, że były to utwory zbudowane wokół riffu – cały czas chodziło o ten główny, najważniejszy riff
A co z najlepszymi solówkami Kirka Hammetta?
Pozostaje jeszcze jedna kwestia do poruszenia i Czytelnicy TopGuitar doskonale wiedza jaka. Kiedy rozmowa zeszła na solówki Kirka Hammetta, Popoff miał już znacznie większy problem ze wskazaniem jednego faworyta.
Ledwo potrafię sobie przypomnieć którąkolwiek z nich w głowie. Są do siebie tak podobne. Są takie shreddowe i atonalne, w stylu Tony’ego Iommiego, i jest w nich dużo wah-wah. Hmm, ‘One’ jest dość ważna, ‘Master of Puppets’ jest dość ważna
A zatem, o ile riffy Hetfielda są dla niego jednym z największych atutów zespołu, o tyle solówki Hammetta niekoniecznie traktuje jako równie łatwe do rozdzielenia od siebie czy przyporządkowania do konkretnych etapów twórczości grupy.


