Afera z 2021 roku doprowadziła do wyrzucenia Davida Ellefsona z Megadeth, ale według Dave’a Mustaine’a nie była prawdziwą przyczyną rozpadu ich współpracy. Frontman zespołu twierdzi, że między muzykami od dawna narastały napięcia, a internetowy skandal jedynie przyspieszył nieuniknione.
Historia Dave’a Mustaine’a i Davida Ellefsona to niemal cztery dekady wspólnego grania, sukcesów, konfliktów i powrotów. Obaj w 1983 roku zakładali Megadeth, a Ellefson przez lata był jednym z najważniejszych muzyków w historii zespołu.
Ich relacja wielokrotnie się jednak komplikowała. Po rozpadzie składu Ellefson pozwał Mustaine’a w 2004 roku, a kiedy w 2010 roku wrócił do Megadeth, ich relacja — jak twierdzi dziś Mustaine — nigdy nie wróciła już do dawnego poziomu.
W swojej książce „In My Darkest Hour” lider Megadeth szczegółowo wraca do wydarzeń z 2021 roku i do tego, co przez lata doprowadziło obu muzyków do punktu, z którego nie było już odwrotu.
„To zdecydowanie był David Ellefson”
Dave Mustaine wspomina (a przywołuje te wspomnienia serwis rockcelebrities.net, że o skandalu, który wybuchł w maju 2021 roku, dowiedział się dokładnie tak samo jak większość ludzi — z internetu. W sieci pojawiły się wówczas materiały o charakterze intymnym dotyczące Ellefsona i 19-letniej fanki Megadeth:
O skandalu dowiedziałem się w taki sam sposób jak wszyscy inni: usłyszałem o nim w internecie. 10 maja 2021 roku na Twitterze pojawiły się materiały o charakterze seksualnym z Davidem Ellefsonem. Materiały były rezultatem internetowej relacji z dziewiętnastoletnią fanką Megadeth, z którą Ellefson był w jakiegoś rodzaju związku. Kiedy ujawniono więcej szczegółów, historia szybko stała się viralem
Nie sposób było oddzielić faktów od fikcji, prawdy od fantazji, kiedy internet eksplodował w typowo histeryczny sposób. Ale jedno było jasne: to zdecydowanie był David Ellefson, basista Megadeth, na tych materiałach
Dla Mustaine’a nie był to jednak początek problemów.
„Byliśmy przyjaciółmi i partnerami twórczymi. Zagraliśmy razem mnóstwo świetnej muzyki”
Frontman Megadeth twierdzi, że w momencie wybuchu skandalu jego relacja z Ellefsonem już od dawna znajdowała się w złym miejscu.
Ponownie oceniałem moją trwającą niemal 40 lat relację z Davidem i zamieszanie, które tak często powodowała w moim życiu. Jako oryginalni członkowie Megadeth — David lubi mówić, że był ‘założycielem’. Ja tego tak nie postrzegam. To ja założyłem Megadeth i zaprosiłem go do zespołu — byliśmy przyjaciółmi i partnerami twórczymi. Zagraliśmy razem mnóstwo świetnej muzyki
Mustaine używa przy tym bardzo mocnego określenia, opisując dawną relację z basistą:
Byliśmy uzależnionymi od siebie narkomanami, karmiącymi i napędzającymi nawzajem swoje uzależnienia. Ostatecznie oddaliliśmy się od siebie, a zaufanie zostało zniszczone — przynajmniej z mojej strony — przez pozew Davida z 2004 roku po rozpadzie zespołu. Walczyliśmy w sądzie. Wynik był daleki od tego, na co liczył — zostawmy to na tym
Mimo wszystko w 2010 roku doszło do pojednania, a Ellefson ponownie został członkiem Megadeth.
Mustaine podkreśla jednak, że nie oznaczało to powrotu do dawnej relacji:
Ku zaskoczeniu zdecydowanej większości świata Megadeth, pogodziliśmy się w 2010 roku i David wrócił do zespołu, choć jako opłacany muzyk, a nie partner twórczy. Ale między nami nigdy nie było już naprawdę dobrze; było zbyt wiele historii, zbyt wiele złości i zbyt wiele zachowań, które uważałem za niesmaczne
„Nasza przyjaźń opierała się przede wszystkim na muzyce i narkotykach
Mustaine uważa również, że ich relację dodatkowo zmieniło to, co wydarzyło się po odstawieniu używek.
Częścią problemu było to, że nasza początkowa przyjaźń opierała się przede wszystkim na dwóch rzeczach: muzyce i narkotykach. David i ja nigdy nie byliśmy na równych pozycjach, jeśli chodzi o Megadeth; to był mój zespół i w większości moje piosenki, a to zawsze było źródłem tarć
Dalej Mustaine opisuje, jak różne podejście do trzeźwości jeszcze bardziej ich od siebie oddaliło:
Kiedy obaj przestaliśmy brać, dystans się zwiększył, częściowo dlatego, że straciliśmy tę okropną, niezdrową rzecz, która nas łączyła, ale także dlatego, że podchodziliśmy do trzeźwości i powrotu do zdrowia z różnych miejsc, z różnymi punktami widzenia. Starałem się nie tylko być wolny od substancji, ale także żyć bardziej uczciwym i duchowym życiem
Mustaine dodaje, że jego zdaniem nie wszyscy ludzie uczestniczący w programach trzeźwości rzeczywiście przechodzą wewnętrzną zmianę:
Jest mnóstwo ludzi we wspólnotach, którzy chcą być lepszymi ludźmi i zapewniać wsparcie swoim towarzyszom podróży, ludzi, którzy są zaangażowani w prawdziwą transformację. Są też inni, którzy głównie tylko mówią o tym, co powinni robić
I przyznaje:
Staram się trzymać od takich ludzi z daleka. Czasami bezskutecznie
Po tym wszystkim Mustaine dochodzi do kluczowego wniosku:
Wszystko to prowadzi do tego, że kiedy te krępujące materiały pojawiły się w internecie, moja relacja z Davidem — i relacja Davida z Megadeth — już zaczęły się ponownie rozpadać.
„Skandal przyspieszył ten proces”
Najciekawsze jest jednak pytanie, które Mustaine stawia na końcu: czy gdyby materiały nigdy nie trafiły do internetu, Ellefson nadal byłby członkiem Megadeth?
Odpowiedź lidera zespołu jest wymowna:
Czy David pozostałby członkiem Megadeth, gdyby ten materiał nie ujrzał światła dziennego? Kto to wie? Widziałem, jak wystarczająco wielu kolesi przychodziło i odchodziło z Megadeth, i doświadczyłem wystarczająco wielu wstrząsów związanych z Davidem, żeby wiedzieć, że koniec był prawdopodobnie blisko. Ale z pewnością skandal przyspieszył ten proces
I właśnie ta ostatnia część jest najważniejsza.
Ellefson został poinformowany o decyzji o zwolnieniu 14 maja 2021 roku, zaledwie cztery dni po ujawnieniu materiałów. Publicznie Megadeth ogłosiło jego odejście 24 maja.
Sam Ellefson przez lata kwestionował przedstawianie tej historii jako prostego następstwa skandalu. Twierdził, że incydent stał się dla zespołu wygodnym pretekstem, a rzeczywiste przyczyny tkwiły w znacznie starszych konfliktach między nim a Mustainem.


