To nie tylko reedycja – to powrót do jednego z fundamentów heavy metalu. Judas Priest ogłasza 50-lecie albumu „Sad Wings of Destiny” i szykuje jego wyjątkowe, odświeżone wydanie. Płyta, która dla wielu fanów jest jednym z kamieni milowych gatunku, wraca w wersji mającej oddać jej pełną potęgę – taką, jakiej być może nigdy wcześniej nie słyszeliśmy.
Choć dokładna data premiery jubileuszowego wydania Judas Priest nie jest jeszcze znana, to już wiadomo, że dla fanów Judas Priest będzie to szansa, by usłyszeć i wejść w posiadanie jednego z najważniejszych albumów w historii metalu.
Zespół nie ma wątpliwości, jak ważny był to moment w ich historii:
Sad Wings of Destiny było dla nas przełomowym momentem jako zespołu. To właśnie wtedy zaczęliśmy naprawdę kształtować brzmienie i tożsamość, które towarzyszą nam do dziś. Fakt, że 50 lat później album jest wciąż doceniany – i że otrzymuje nowe wydania – ma dla nas ogromne znaczenie
Nowa edycja powstaje pod okiem wieloletniego producenta grupy, Toma Alloma, i – podobnie jak wcześniejsze wznowienie „Rocka Rolla” – ma być czymś więcej niż zwykłym remasterem. Twórcy sięgają do oryginalnych taśm i wielośladowych nagrań, żeby wydobyć z nich detale, które przez dekady pozostawały ukryte.
Mówi Tom:
Te specjalne edycje mają na celu stworzenie ostatecznej wersji ‘Sad Wings of Destiny’, poprzez powrót do oryginalnych wielośladów i taśm-matek. Powstały we współpracy z Judas Priest i oferują nowy poziom głębi, klarowności i jakości brzmienia
Prace nad materiałem już przynoszą zaskakujące efekty, o czym mówi inżynier dźwięku Luie Stylianou:
Myślę, że to będzie ogromny krok naprzód, jeśli chodzi o rozwój zespołu. Wiedzieliśmy, jak duża była zmiana przy ‘Sad Wings of Destiny’, ale nie byliśmy pewni, czy powrót do taśm aż tak dużo ujawni. Kiedy zaczęliśmy pracować z materiałem w Pro Tools i naprawdę się w niego zagłębiać, okazało się to bardzo znaczące. Zaskoczyło nas, ile rzeczy kryło się w tych wielośladach
Dla wokalisty Rob Halford oba pierwsze albumy zespołu to absolutne fundamenty – ale to właśnie „Sad Wings of Destiny” pokazuje, jak błyskawicznie Judas Priest wskoczył na wyższy poziom:
To punkt wyjścia. Niesamowite jest to, jak ogromna jest różnica między ‘Rocka Rolla’ a ‘Sad Wings of Destiny’. Ten drugi album brzmi, jakby powstał 20 lat później – tak bardzo zespół się rozwinął
I dodaje, wracając do początków pracy w studiu:
To było jak u każdego zespołu – uderzaliśmy w różne rzeczy i zastanawialiśmy się: ‘co to jest i jak to działa?’, ‘co się stanie, jeśli naciśniesz ten przycisk?’. Ta ciekawość jest kluczowa. Przy ‘Rocka Rolla’ nauczyliśmy się bardzo szybko, jak pracować w studiu. Różnica między tamtym albumem a ‘Sad Wings’ – także pod względem kompozycji – jest ogromna. To bardzo ważne płyty. To właśnie narodziny heavy metalu, bardziej niż cokolwiek innego


