Platforma X należąca do Elona Muska pozwała właśnie największych wydawców muzycznych świata zarzucając im branżową zmowę i próbę wymuszenia kosztownych licencji na muzykę. Sprawa może mieć realne znaczenie nie tylko dla majorsów, ale też dla artystów, zespołów i twórców publikujących muzyczne treści w sieci.
Jeszcze w 2025 roku strony deklarowały „znaczny postęp” w rozmowach ugodowych. Antymonopolowy pozew Muska sugeruje jednak, że negocjacje ostatecznie się posypały.
Według pozwu X, wydawcy – w tym Sony Music Publishing, Universal, Warner Chappell i BMG – mieli koordynować masowe zgłoszenia DMCA (Digital Millennium Copyright Act – amerykańska ustawa o prawie autorskim w internecie, która umożliwia właścicielom praw zgłaszanie i usuwanie treści naruszających copyright z platform takich jak YouTube, Instagram czy właśnie X.), by zalać platformę setkami tysięcy żądań usunięcia treści. W pierwszym roku miało to dotyczyć ponad 200 tysięcy postów, a po dołączeniu „wielkiej trójki” w 2023 roku – blisko pół miliona.
X twierdzi, że nie chodziło o realną ochronę praw autorskich, lecz o presję: albo platforma zgodzi się na branżową, zbiorczą licencję, albo ryzykuje masowe bany użytkowników – w tym znanych twórców i zespołów. Zgłoszenia miały dotykać m.in. postów Linkin Park, BTS, a nawet klipów sportowych, gdzie muzyka pojawiała się tylko w tle.
Wydawcy odpowiadają krótko: X jest jedyną dużą platformą społecznościową, która nie płaci za muzykę. YouTube, Instagram, TikTok, Twitch czy Roblox – wszyscy podpisali umowy licencyjne, często właśnie po negocjacjach prowadzonych przez NMPA (National Music Publishers’ Association – amerykańska organizacja reprezentująca wydawców muzycznych i autorów muzyki, zajmująca się m.in. negocjowaniem licencji oraz egzekwowaniem praw autorskich). Sam YouTube miał wypłacić branży ponad 8 miliardów dolarów w ciągu jednego roku.
Szef NMPA, David Israelite twierdzi, że pozew Muska to próba odwrócenia uwagi od wieloletnich naruszeń praw autorskich. Wprost mówi o „złej wierze” i podkreśla, że wydawcy po prostu egzekwują prawa autorów i songwriterów.
Twierdzimy, że X/Twitter od lat dopuszcza się naruszeń praw autorskich, a ten bezpodstawny pozew jest działaniem podjętym w złej wierze, mającym na celu odwrócenie uwagi od uzasadnionego prawa wydawców i autorów piosenek do egzekwowania ochrony przed nielegalnym wykorzystywaniem ich utworów przez X
Z kolei X jako dowód „wymuszeń” wskazuje… Twitch i Roblox, gdzie podobne konflikty skończyły się ugodami i legalnymi licencjami. Czyli dokładnie tym, czego domagają się dziś wydawcy.
Dla muzyków i twórców to kolejny sygnał, że wojna o muzykę w internecie wcale się nie kończy. A od jej wyniku może zależeć, czy np. granie coverów, fragmentów koncertów czy riffów na social mediach będzie legalne…


