Są takie niepowtarzalne, muzyczne momenty, dla których gitarowi fani godzinami przeczesują internet. Jeden z nich wydarzył się 11 lipca we włoskim Cagliari, gdzie podczas europejskiej trasy Texaphonic Tour Eric Johnson zaprosił na scenę Matteo Mancuso. Efekt? Kilka minut gitarowej magii w instrumentalnym klasyku „Zap”.
Choć kilka osób nazwało ten występ „guitar battle of the century”, trudno mówić tu o pojedynku w dosłownym znaczeniu. Zamiast rywalizacji dostaliśmy fascynujący dialog dwóch muzycznych światów – gitarzysty, który od dekad uchodzi za jednego z największych mistrzów brzmienia, oraz reprezentanta nowego pokolenia wirtuozów.
Spotkanie nie było przypadkowe. Matteo Mancuso został zaproszony jako special guest jedynego włoskiego koncertu Erica Johnsona w ramach europejskiej odsłony Texaphonic Tour. Wieczór w Arena Fiera w Cagliari miał zresztą wyjątkowy charakter – organizatorzy zapowiadali go jako spotkanie kilku gitarowych pokoleń. Przed Johnsonem wystąpił także młody włoski talent Gabriele Chiesa, dzięki czemu na jednej scenie pojawili się przedstawiciele trzech generacji gitarzystów.
Sam wybór utworu również nie jest przypadkowy. „Zap” od lat należy do koncertowych perełek Erica Johnsona i daje ogromną przestrzeń do improwizacji. W duecie z Mancuso kompozycja zyskała jednak zupełnie nowy wymiar – momentami przypominała muzyczną rozmowę dwóch różnych szkół gitarowych, które mimo odmiennych środków wyrazu doskonale się uzupełniają.
Eric Johnson od lat nie szczędzi młodszemu koledze komplementów. Mancuso z kolei wielokrotnie wymieniał Johnsona wśród gitarzystów, których brzmienie i muzykalność wywarły na nim ogromne wrażenie.
Oglądamy:


