Tydzień nie minął, a my już usłyszeliśmy o kolejnym alarmującym przykładzie tego, jak sztuczna inteligencja przejmuje muzykę – a wraz z nią kulturę. Tym razem głos w tej sprawie zabrała organizacja Seat Pick, która opracowała listę najlepiej zarabiających „artystów AI” na Spotify.
Na samym szczycie zestawienia znalazł się Blow Records – nie wytwórnia, lecz w pełni cyfrowy „artysta”. Projekt ten w 2025 roku zgromadził ponad 45 milionów odtworzeń, co przełożyło się na 123 176 funtów (ok. 610 tys. zł) przychodu dla jego twórcy.
Największy hit Blow Records (co za beznadziejna nazwa dla projektu muzycznego!), Predator de Perereca, stał się viralowym fenomenem TikToka, przyciągając ponad 2,8 miliona słuchaczy miesięcznie. Dla porównania – to ponad dwa razy więcej niż brytyjski duet Rizzle Kicks, mający ok. miliona odbiorców.
Drugie miejsce w zestawieniu zajmuje Biscuit Beats, znany z absurdalnych, „country’owo-komediowych” utworów. Projekt ten zarobił 67 891 funtów z prawie 25 milionów streamów.
Na trzeciej pozycji uplasowała się Xania Monet – wirtualna imitacja wokalistki, inspirowana (promptowana?) klimatami R&B lat 90., która niedawno podpisała (!) wielomilionowy kontrakt z Hallwood Media. Do tej pory zarobiła 50 021 funtów tylko ze Spotify.
Kolejne miejsca przypadły projektom Beats by AI i Velvet Sundown – temu samemu, który na początku roku został zdemaskowany jako „artystyczny żart”, a mimo to wciąż ma 268 tys. słuchaczy miesięcznie. W pierwszej dziesiątce znaleźli się również Bleeding Verse, Aventhis, Nick Hustles, The Devil Inside oraz Obscurest Vinyl.
I teraz najlepsze, a może najgorsze – jak zauważa Seat Pick, każdy z tych wirtualnych wytworów AI zarabia dziś więcej na streamingu niż przeciętny brytyjski muzyk. Blow Records zgarnął w tym roku czterokrotność średniej krajowej pensji w Wielkiej Brytanii – i to wyłącznie z odtworzeń na Spotify.
Choć wielu słuchaczy wciąż traktuje takie projekty jako ciekawostkę, trend wydaje się nieunikniony. Sztuczna inteligencja już nie tylko odtwarza muzykę, ale też tworzy hity, zgarnia realne pieniądze i… podpisuje kontrakty – a prawdziwi artyści coraz częściej zostają w tyle.
Źródło: MusicRadar













