Nowe ustalenia policji w Atlancie rzucają inne światło na tragiczny wypadek Brenta Hindsa, gitarzysty i współzałożyciela Mastodon, który zginął 20 sierpnia. Według raportu opublikowanego przez Atlanta News First, gitarzysta miał poruszać się z prędkością od 63 do 68 mil na godzinę – czyli około dwukrotnie szybciej niż wynosiło ograniczenie w miejscu zdarzenia.
Do kolizji doszło, gdy kierowca SUV-a nie ustąpił pierwszeństwa, skręcając na skrzyżowaniu, i uderzył w motocyklistę, którym był Hinds. Funkcjonariusze obecni na miejscu opisywali, że muzyk był „przytomny, oddychał i poruszał się, mając widoczne obrażenia głowy, rąk i tułowia”. Został przewieziony do szpitala Grady Memorial, gdzie zmarł wskutek odniesionych ran.
W zaktualizowanym raporcie śledczy stwierdzili jednoznacznie:
Brent Hinds ponosi winę za wypadek
Śledczy wskazali na to, że to jego nadmierna prędkość była główną przyczyną tragedii. Analiza nagrań z monitoringu pozwoliła oszacować prędkość motocyklisty, która znacząco przekraczała dopuszczalne limity.
Kierująca SUV-em pozostała na miejscu i rozmawiała z policją. Jak twierdziła, była „pewna, że światło było zielone”, kiedy wjeżdżała na skrzyżowanie. Z kolei świadkowie zdarzenia wskazywali, że światło mogło być czerwone, ale jednocześnie potwierdzili, że Hinds „jechał bardzo szybko”.
Brent Hinds przez 25 lat był filarem Mastodon, od momentu powstania grupy w 2000 roku aż do swojego odejścia na początku 2024 roku. Jego nagła śmierć wstrząsnęła światem muzyki. Członkowie Mastodon oświadczyli, że znaleźli się w „stanie niewyobrażalnego smutku i żałoby”, podkreślając:
Nasze relacje z Brentem nie zawsze były idealne, ale do końca pozostaliśmy braćmi


