Czy doom metal, bizantyjskie śpiewy, dubstep i rap mogą współistnieć na jednym albumie? Grecki prawosławny duchowny ojciec Dionysios Tabakis udowadnia, że tak.
Historia greckiego duchownego pokazuje, że muzyka wciąż potrafi zaskakiwać. „Paradise Metal” to projekt, który burzy gatunkowe i kulturowe granice, a jednocześnie przypomina, że inspiracja może przyjść z najbardziej nieoczekiwanego miejsca – nawet z prawosławnej parafii na Peloponezie.
Pierwsze utwory publikował na YouTubie, gdzie zgromadził niewielkie grono odbiorców. Wśród nich znalazł się jednak Nikolas Rafael, założyciel greckiej wytwórni Elhellell, który zaproponował wydanie albumu.
Jego domowym sposobem nagrana płyta „Paradise Metal” stała się jedną z najbardziej zaskakujących premier roku, zdobywając uznanie krytyków i rozgłos daleko poza środowiskiem muzyki eksperymentalnej. Sam duchowny przekonuje, że gitara elektryczna nie ma nic wspólnego z diabłem (Jak to się uznaje od czasów Roberta Johnsona i jego zaprzedania duszy diabłu na jednym ze skrzyżowań Mississippi) – wręcz przeciwnie.
„Gitara została stworzona przez Boga”
53-letni ojciec Dionysios Tabakis na co dzień pełni posługę w Greckim Kościele Prawosławnym. W jego mieszkaniu obok ikon stoją dziesiątki instrumentów muzycznych, a szczególne miejsce zajmuje elektryczna gitara Harley Benton R-457, którą kupił za zaledwie 135 euro.
Duchowny nie ma wątpliwości, skąd pochodzi muzyka.
Gitara została stworzona przez Boga. Diabeł nie potrafi niczego stworzyć. Wszystko stworzył Bóg
Jak przyznaje, gitara elektryczna wciąż bywa w środowisku kościelnym źle postrzegana.
Gitara elektryczna jest w Kościele trochę źle rozumiana. Wielu uważa, że jest »od diabła«
To właśnie z takim podejściem Tabakis próbuje walczyć.
Doom metal spotyka bizantyjskie śpiewy
Album „Paradise Metal” trudno przypisać do jednego gatunku. Obok doom metalu pojawiają się na nim bizantyjskie melodie liturgiczne, elektronika, dubstep, rap, kolędy i muzyka sakralna. Jednym z najbardziej komentowanych utworów jest „Techno in a Monastery”, który rozpoczyna się pytaniem: „Are you ready?”
Po chwili słuchacz trafia w sam środek hipnotycznego połączenia elektronicznych beatów i prawosławnych śpiewów. Krążek zwrócił uwagę magazynu Pitchfork, który przyznał mu ocenę 7,6/10, wyższą od niektórych klasycznych albumów Aphex Twina, czy nawet Daft Punk.
Wszystko zaczęło się… od syna i sąsiada
Co ciekawe, Tabakis nie jest zawodowym muzykiem. Nagrywać zaczął zaledwie kilka lat temu. Obsługi programu do produkcji muzyki nauczył go syn, natomiast gry na gitarze – sąsiad z piętra wyżej. Wokalistka Evgenia Simela Armeni nagrywała swoje partie telefonem komórkowym w akademiku.
Sam duchowny podkreśla, że nigdy nie planował muzycznej kariery, ale nieustannie szuka też nowych środków wyrazu
Nigdy nie miałem ambicji, żeby zostać sławnym. Lubię eksperymentować i odkrywać nowe rzeczy
„Bóg ma dobry gust”
Mimo sukcesu muzycznego Tabakis nie zamierza rezygnować z kapłaństwa. Zapytany o stosunek Boga do muzyki odpowiada z charakterystycznym uśmiechem:
Bóg ma dobry gust. Lubi piękne rzeczy. Nie jest kiczowaty
Ojciec Dionysios przyznaje, że występy na żywo wciąż są dla niego czymś bardzo stresującym. Gdy zapytano go o koncerty, odpowiedział w swoim niepowtarzalnym stylu:
To trochę tak, jakby wyjąć rybę z wody i zabrać ją na spacer, żeby zaczerpnęła świeżego powietrza. Czuję się z tym niezręcznie. Ale jeśli sprawia to ludziom radość, to jestem za


