Jeden z ojców chrzestnych metalu, wokalista Judas Priest, Rob Halford niedawno podzielił się swoimi refleksjami na temat homofobii w Ameryce. W wywiadzie dla Queer The Music podcast, muzyk wyraził swoje frustracje i doświadczenia jako otwarcie gejowski artysta metalowy.
Roba Halforda powszechnie uważa się za jedną z najbardziej wpływowych postaci homoseksualnych metalu, który otworzył drogę dla innych artystów poruszających się w gatunkach muzycznych, gdzie takie otwarcie było wcześniej nie do pomyślenia.
Lider Judas Priest ujawnił, że w zeszłym roku poślubił swojego wieloletniego partnera Thomasa.
Pobraliśmy się przy kaktusie na zewnątrz, gdzieś w grudniu, mniej więcej rok temu
Pomimo 30 lat związku, Halford i Thomas długo odkładali ślub, częściowo dlatego, że Thomas „pochodzi z Południa. On jest z Alabamy — skrajnie konserwatywny, Boże” – wyjaśnił Halford.
We wspomnianym wywiadzie Rob wypowiedział się także na temat trwającej homofobii w Ameryce i wyzwań, z jakimi się spotyka jako otwarcie gejowski muzyk w metalowym świecie. Halford stwierdził m.in., że mimo postępów od lat 80., Ameryka wciąż jest homofobiczna.
Mieszkając tam od dawna i widząc wiele zmian, wyraził swoje złość i smutek z powodu trwającej jego zdaniem dyskryminacji:
Ameryka jest nadal niezwykle homofobiczna. Mieszkam tu od dawna i widziałem wiele zmian od lat 80. To naprawdę mnie złości i smuci
Muzyk opowiedział również o tym, jak niektórzy fani wciąż czują potrzebę podkreślania swojej heteroseksualności, wyrażając podziw dla zespołu:
Kiedy wychodzę na scenę i występuję z Priest, niektórzy faceci mówią: 'Kocham Judas Priest, ale nie jestem gejem’. Wiesz, to coś – 'Jestem wielkim fanem Priest, ale nie jestem gejem’ – to wciąż we mnie tkwi, choć może w mniejszym stopniu
Halford podkreślił jednocześnie, że podczas występów czuje pełną akceptację ze strony publiczności, która skupia się na muzyce, a nie na jego orientacji seksualnej:
Ale kiedy wychodzę na scenę, wiem, że wszyscy przyszli tam, by zobaczyć ten zespół, usłyszeć nasze utwory i zobaczyć nasz występ. Muszą akceptować mnie w pełni w swoich sercach. Wszyscy w tej sali myślą: 'Nie obchodzi nas to” – i tak powinno być. Nie powinni się tym przejmować. Takie etykietowanie, nie powinno być częścią niczego
Muzyk zaznaczył, że najważniejsze jest skupienie się na twórczości, a nie na osobistej tożsamości:
„To, co robisz. To, co tworzysz. Twoja sztuka i rzemiosło. Tylko to się liczy. To, że mogę to robić w tym momencie mojego życia i spojrzeć wstecz, widząc, jak przeszedłem przez to wszystko, to prawdziwy cud. Ktoś nade mną czuwał przez cały ten czas, a ja jestem tego świadomy, mając nieco lepsze zrozumienie życia dzięki tej mądrości


