Powrót, na który czekał cały gitarowy świat, właśnie stał się faktem – i to w wielkim stylu. Rush po latach milczenia znów stanęli na scenie, a pierwszym przystankiem po ogłoszeniu reaktywacji była gala Juno Awards.
To właśnie tam Geddy Lee i Alex Lifeson po raz pierwszy publicznie zaprezentowali się z nową perkusistką – Anika Nilles. Wybór utworu nie był przypadkowy: sięgnęli po „Finding My Way” z debiutanckiego albumu, grając go w całości po raz pierwszy od… 1976 roku.
To symboliczny gest – powrót do korzeni i jednocześnie nowy rozdział po śmierci Neil Peart, który przez dekady był jednym z filarów brzmienia Rush. Włączenie Nilles do składu koncertowego to odważny ruch, ale już pierwsze nagrania pokazują, że jej technika i feeling świetnie odnajdują się w repertuarze zespołu.
Pełnoprawny powrót na scenę nastąpi 7 czerwca w Los Angeles – to wtedy ruszy pierwsza trasa koncertowa obejmująca Amerykę Północną, Południową i Europę. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, będzie to jedno z największych wydarzeń koncertowych roku.
Nie brakuje jednak kontrowersji. Część fanów zwróciła uwagę na formę wokalną Geddy’ego Lee podczas występu na Juno Awards. W sieci pojawiły się komentarze sugerujące, że jego głos nie brzmi już tak pewnie i wysoko jak w klasycznych latach zespołu. Z drugiej strony wielu słuchaczy podkreśla, że to naturalna kolej rzeczy i że sama obecność Lee na scenie – oraz fakt, że wciąż wykonuje tak wymagający materiał – zasługuje na ogromny szacunek.
Rush to żywy organizm, który – mimo upływu lat i zmian w składzie – nadal potrafi wywoływać emocje i dopieszczać fanów. A trasa zapowiada się elektryzująco także w związku z jej polskim przystankiem.


