Coraz częściej wielkie wydarzenia sportowe stają się przestrzenią także dla widowiska muzycznego. I choć przez lata w przerwach finałów dominowały popowe gwiazdy, ostatnie lata pokazują wyraźny trend – do głosu dochodzą gitarzyści i gitarzystki. Po pamiętnym występie Nuno Bettencourta na Super Bowl czy gościnnych pokazach Joe Satrianiego podczas meczów MLB, tym razem w centrum uwagi znalazła się Sophie Lloyd, jedna z ważnych gitarowych postaci młodego pokolenia.
W miniony weekend artystka otworzyła finał Women’s Rugby World Cup imponującym, pięciominutowym „shred-medleyem”. Sophie Lloyd zagrała tuż przed meczem, w którym Anglia pokonała Kanadę i sięgnęła po trofeum. I, powiedzmy to otwarcie, zagrała świetnie i bezbłędnie, wytrzymując presję trudnego, solowego wykonu przed ponad 80 tysiącami ludzi.
Na swoim Instagramowym profilu Lloyd określiła ten moment jako jeden z najważniejszych w jej karierze:
To był jeden z najdumniejszych momentów mojego życia. Czułam, że to dzień niezwykle ważny dla kobiet na całym świecie i jestem zaszczycona, że mogłam odegrać w nim swoją rolę
Z kolei w rozmowie z Metal Hammer gitarzystka ujawniła, że organizatorzy dali jej wolną rękę w tworzeniu koncepcji otwarcia:
Powierzono mi ich wizję i pozwolono stworzyć coś nowego. Uwielbiałam dobór utworów i świetnie bawiłam się przy komponowaniu aranżacji
Na stadionie, przy aplauzie 82 tysięcy widzów, Lloyd połączyła własną kompozycję „Battleground” z klasykami – „Livin’ on a Prayer” Bon Jovi i „Pump It” Black Eyed Peas. SMoment, gdy publiczność chóralnie odśpiewała refren przeboju Bon Jovi, artystka wspomina jako niezapomniany:
To było potężne doświadczenie jedności. Rock and roll ma moc łączenia ludzi i nigdy nie zapomnę, jak 82 tysiące gardeł odśpiewało 'Livin’ on a Prayer’ razem ze mną
Sophie podkreśliła, że to wydarzenie miało wymiar większy niż sama muzyka czy sport:
Cały dzień był czymś więcej niż muzyką czy sportem; chodziło o pokazanie siły, mocy i jedności kobiet na globalnej scenie. To było niezwykle inspirujące i jestem zaszczycona, że mogłam być częścią tego momentu. Ogromny szacunek dla każdej zawodniczki, która zostawiła serce na boisku, i gratulacje dla Red Roses za zapisanie się w historii i zdobycie pucharu
Występ na finałowym meczu rugby był dla niej tylko przystankiem – w październiku Lloyd rusza w trasę po Wielkiej Brytanii jako gość specjalny Glenna Hughesa (Deep Purple), który świętuje swoje „Chosen Years”.
Fakt, że coraz częściej to gitarzyści – nie tylko wokaliści – otwierają wielkie wydarzenia sportowe, może świadczyć o rosnącej roli gitary w kulturze popularnej. Niezależnie od trendów w streamingu czy dominacji muzyki elektronicznej, publiczność na stadionach reaguje na gitarowe riffy i solówki z niesłabnącym entuzjazmem. Być może występ Sophie Lloyd jest kolejnym dowodem na to, że gitara elektryczna odzyskuje swoje miejsce w centrum popkultury.
Oglądamy:


