Brytyjski gitarzysta i producent Tom Misch oficjalnie zapowiedział swój drugi album studyjny, „Full Circle”. Płyta ukaże się 27 marca nakładem Beyond The Groove / AWAL i będzie pierwszym pełnoprawnym solowym wydawnictwem artysty od czasu debiutanckiego „Geography” z 2018 roku.
Po ośmiu latach od „Geography” Tom Misch wraca z materiałem, który wydaje się bardziej dojrzały i świadomy. „Full Circle” zapowiada zwrot ku organicznemu brzmieniu, klasycznej formie piosenkowej i emocjonalnej szczerości – bez rezygnowania z charakterystycznego dla artysty groove’u i melodyjności. Album powstawał na przestrzeni ostatnich czterech lat i skupia się na tematach rodziny, przyjaźni, natury oraz – jak podkreśla artysta – procesie odnajdywania samego siebie.
Materiał powstawał między Londynem, Kornwalią, Portugalią i Nashville. Tym razem Misch świadomie odszedł od silnie producenckiego podejścia, z którego był znany wcześniej, stawiając na klasyczne pisanie piosenek przy pianinie i gitarze. W studiu towarzyszył mu pełny zespół, a nagrania rejestrowano na setkę, z minimalnym „sklejaniem” ścieżek, aby zachować surowość i spontaniczność. Do nagrań wykorzystywał m.in. klasyczny mikrofon U47, dążąc do analogowego, organicznego charakteru. A w kwestii gitar, to na nasze redakcyjne topguitarowe ucho, chyba więcej tym razem używał Telecastera niż Strata, ale to się pewnie jeszcze okaże w wywiadach po wydaniu płyty.
Brzmieniowo Tom Misch inspirował się ciepłem i klarownością hi-fi lat 70., wskazując na takich twórców jak Fleetwood Mac, Joni Mitchell, czy Neil Young, a my słyszymy w zaprezentowanych do tej pory singlach minimalizm JJ Cale’a, czy ten z ostatniej płyty Johna Mayera.
Pierwszymi utworami zapowiadającymi płytę były zeszłoroczne „Old Man”, który ukazał się w marcu 2025 roku (pierwsza zapowiedz nowego etapu w twórczości Mischa), a następnie „Red Moon” z maja 2025, zanim artysta oficjalnie ogłosił sam album „Full Circle”
Kolejną zapowiedzią albumu jest utwór „Sisters With Me”. Piosenka powstała w czasie, gdy Misch wraz z siostrami ponownie zamieszkał w rodzinnym domu – już jako dorosły. Jak przyznaje, nie planował pisać tak osobistego numeru, ale sytuacja życiowa naturalnie znalazła ujście w twórczości.
Drugim zaprezentowanym utworem jest „Slow Tonight”, napisany wspólnie z Maxem Wolfgangiem podczas podróży vanem po Portugalii. Początkowe szkice syntezatorowe zostały porzucone na rzecz groove’u opartego na perkusji i basie. W efekcie powstał lekki, swobodny numer, który – jak mówi Misch – jest najbardziej beztroskim momentem na całej płycie i stanowi kontrast wobec bardziej introspektywnego tonu albumu.










