Gitarzysta, który ukształtował brzmienie Scorpions i UFO, nigdy nie zawracał sobie głowy teorią muzyki. I, poza własnym imponującym dorobkiem, ma na to usprawiedliwienie, którego nie przewidział żaden podręcznik do nauki muzyki.
Michael Schenker wydał w zeszłym roku trzynasty album z Michael Schenker Group. Wcześniej, przez pół wieku grał riffy, które weszły do kanonu hard rocka — i przez cały ten czas ani razu nie zapytał, jak się nazywa skala, po której chodzą palce jego lewej ręki. Podobnie zresztą jak nie interesuje go specyfikacja gitar, na których gra. Dla niego to ostatnie sprawy, na jakich miałby koncertować swoją uwagę.
W rozmowie z Guitar World opowiedział o tym wprost:
Nigdy nic nie wiedziałem o kwestiach technicznych. Kiedy składam muzyczny szkic do piosenki, nie potrafię powiedzieć, czy to dur, czy moll. Ludzie mówią, że przeskakuję między nimi, ale ja po prostu nie mam o tym pojęcia
I dodał zdanie, które nie pewnie spodoba się większości nauczycieli gry:
Może gram fragmenty skal, ale nie znam ich nazw ani stopni, ani czegokolwiek takiego. Po prostu mnie to nie interesuje
Schenker ma też własną metodę komponowania riffów — równie intuicyjną jak jego podejście do teorii:
To jest interesujące, bo kiedy piszę riffy, nie wiem, do jakich piosenek są przeznaczone. Potem zaczynam losowo je ze sobą łączyć. Nie szukam nawet najlepszego kawałka złota — po prostu zaczynam grać coś ze swojej kolekcji i jeśli działa, używam tego. Jeśli nie — sięgam po coś innego
To podejście — intuicyjne, nieobciążone akademickim bagażem — Schenker konsekwentnie stosował przez całą karierę. Odmówił dołączenia do zespołu Ozzy’ego Osbourne’a po śmierci Randy’ego Rhoads’a w 1982 roku nie dlatego, że bał się wyzwania, lecz dlatego, że po prostu nie miał na to ochoty. Wyjaśnił to zdaniem, które pasuje też do jego filozofii grania:
Zawsze wierzyłem w robienie dokładnie tego, na co mam ochotę. To jest wolność wyrazu. Gdybym robił coś tylko dlatego, że tego oczekują ludzie, albo gdybym przestał robić to, co robię, oślepiony sławą i pieniędzmi — to byłoby sprzedawanie własnej duszy
Jego najnowszy album nosi tytuł „Don’t Sell Your Soul”. Trudno o bardziej dosłowne wyznanie wiary.
Na marginesie warto dodać, że Gibson Custom Shop odtworzył w tym roku legendarną Flying V Schenkera z 1971 roku. Podobno wyprzedała się w ciągu jednego dnia — co dowodzi, że ignorancja w zakresie teorii muzyki absolutnie nie jest przeszkodą dla bycie wielkim gitarzystą i w budowaniu kultowego statusu.











