Czy dzisiejsi gitarzyści grają za szybko… i jednocześnie za pusto? Uli Jon Roth, legendarny były członek Scorpions, nie ma wątpliwości – pogoń za perfekcją techniczną zaczyna odbierać muzyce to, co najważniejsze.
W jednym z najnowszych wywiadów na youtube’owym kanale North Coast Music Beat Uli Jon Roth bez ogródek diagnozuje problem współczesnej sceny (spisane przez blabbermouth.net)
Dzisiaj jest mnóstwo utalentowanych muzyków. Ale mam wrażenie, że ta droga za bardzo skupia się na dążeniu do technicznej perfekcji, a brakuje w tym indywidualnego brzmienia, charakteru i ekspresji
I dorzuca porównanie, które trafia w punkt:
Zbyt wielu gitarzystów zaczyna brzmieć jak maszyny do pisania. Nie mówię tego złośliwie – jest masa świetnych muzyków – ale jeśli młody gitarzysta chce się wyróżnić, powinien zrobić coś odwrotnego: nie grać wszystkich szybkich nut. Grać te nuty, które trafiają prosto do serca…
Najmocniej wybrzmiewa jednak jego metafora, która powinna dać do myślenia każdemu shredderowi:
Nie ma znaczenia, jak szybko mówisz – liczy się to, co tak naprawdę przekazujesz. Kiedy słuchasz kogoś mówiącego bardzo szybko, okazuje się, że nic nie mówi – to nie ma żadnego znaczenia. To po prostu pusty bełkot
Zamiast ścigać się na BPM-y, Roth radzi skupić się na fundamentach:
Powinieneś znać muzykę, a nie tylko skale i arpeggia. Rozumieć harmonię, rytm i poczuć muzykę naprawdę głęboko. Połączyć się z nią na najgłębszym poziomie. A wtedy przyjdzie inspiracja – i cała reszta też
Trudno o bardziej bezpośredni przekaz: technika to tylko narzędzie. Jeśli nie niesie za sobą przekazu, narracji i sensu, zostaje tylko… bardzo szybkim graniem bez treści.


