Odszedł Ken Parker – wizjoner lutnictwa, założyciel Parker Guitars i twórca rewolucyjnego modelu Parker Fly. Nie tak dawno ogłosił zbiórkę pieniędzy na leczenie, przez ostatnie dni był podłączony do aparatury podtrzymujacej życie. Artysta, którego innowacje na zawsze odmieniły sposób, w jaki patrzymy na gitary elektryczne, zmagał się z rzadką chorobą nowotworową, która uniemożliwiła mu dalszą pracę.
Jak podano na jego stronie, Ken Parker zmarł spokojnie 5 października 2025 r. w swoim domu w Gloucester w stanie Massachusetts. U jego boku znajdowała się Susan Kolwicz. Miał 73 lata.
W niedawno opublikowanym na platformie GoFundMe liście Ken Parker zdążył jeszcze wyznać, że od początku 2023 roku walczy z chorobą, a kolejne cykle chemioterapii pozbawiły go sił i zdolności do pracy:
To nie jest łatwe – żyć z tą paskudną chorobą, przechodzić przez chemię, która zabrała mi energię i powoli odbierała możliwość zarabiania na życie. Teraz jestem podłączony do aparatu tlenowego 24/7 i zaczynam tracić władzę w lewej ręce
Poprosił o pomoc w spłacie kosztów leczenia i wsparcie rodziny:
Z pokorą proszę o wasze wsparcie, by zmniejszyć moje długi medyczne i osobiste oraz pomóc moim bliskim w tych trudnych chwilach
Wszyscy mieliśmy wówczas nadzieje, że jakimś cudem z tego wyjdzie, że jeszcze nie jest jego czas…
Dla miłośników instrumentów Parker pozostanie postacią wyjątkową – jego gitary łączyły tradycję z nauką i technologiczną precyzją, a model Parker Fly, wprowadzony w latach 90., uchodzi za jedno z największych osiągnięć w historii współczesnego lutnictwa. Ultralekka konstrukcja z włókna węglowego i unikalny system mostka na zawsze zmieniły oczekiwania muzyków wobec ergonomii i brzmienia instrumentu.
Ken Parker zdążył przekazać pałeczkę swojemu współpracownikowi i uczniowi Samowi Krimmelowi. Krimmel, z wykształcenia inżynier, od roku pracował u boku Parkera, ucząc się tajników konstrukcji i montażu gitar, a jednocześnie rozwijając nowe metody produkcji, które mają zachować jakość i precyzję instrumentów jego mentora.
Dla świata muzyki to pożegnanie z jednym z największych innowatorów w historii lutnictwa – człowiekiem, który połączył sztukę, inżynierię i pasję do dźwięku w sposób, jaki niewielu przed nim potrafiło.













