testował: Maciek Warda
Basy z serii T są budowane przede wszystkim z myślą o aktywnych muzykach lubiących granie na żywo. W praktyce przeznaczenie tytułowego Corta jest jednak szerokie i obejmuje w zasadzie każdą sytuację muzyczną, jaka może się nam przytrafić.
Każdą, może z wyłączeniem brzdąkania przy wakacyjnym ognisku, bo szkoda byłoby tak wypolerowany lakier porysować nagle jakąś gałęzią czekającą na swoją kolej do spalenia. Od dłuższego czasu za każdym razem, gdy do redakcji TopGuitar przychodzi kolejny instrument marki Cort, na naszych twarzach niezmiennie maluje się uśmiech. Nie ważne, czy pochodzi z Korei Południowej, czy Indonezji (wolność gospodarcza jest tam na podobnie pięknym poziomie, a zdolni ludzie występują wszędzie na świecie), zawsze sprawdzają się nasze oczekiwania, że będzie to gitara solidnie zmontowana, nienagannie wykończona, przyjemna w użytkowaniu i w dodatku niedroga.
Przystąpmy więc do oględzin tytułowej basówki. Linia gitary i wykończenie od razu zachęcają do bliższego kontaktu i poznania innych jej walorów.
Budowa
OK, napiszę to – ta basówka jest ładna! W pewnych kręgach takie określenie może dyskredytować gitarę, ale cóż poradzić, kiedy jej widok naprawdę sprawia przyjemność. Designerzy nie skierowali jej do jakiejś szczególnej grupy muzyków o konkretnych preferencjach gatunkowych. Dzięki klasycznym rozwiązaniom i budowie jest szansa, że zainteresują się nią wszyscy szukający porządnego, niedrogiego instrumentu.
Model T74 należy do nowej linii basów firmy Cort, do tej pory poznaliśmy jego młodszego poprzednika T34, o korpusie z egzotycznego Agathisu, z klonową szyjką i przetwornikami EVL, czyli humbuckerami-mydełkami cortowskiej produkcji. T74 został poddany lekkiemu liftingowi przy jednoczesnym dodaniu kilku elementów, zdecydowanie wpływających na brzmienie basu. W tym wypadku korpus wykonano z mahoniu, lecz naklejono na niego cienką nakładkę z klonu wzorzystego, który wygląda po prostu pięknie i powinien przypaść do gustu każdemu miłośnikowi kunsztu budowy gitar. Średniej grubości powłoka barwionego na szaro lakieru (Trans Charcoal Gray Wash) jest wykończona na wysoki połysk i tekstura klonowego topu pięknie przezeń przebija. Patrząc z bliska, ciężko w zasadzie powiedzieć, jaki kolor ma ta gitara, bo odcienie klonowej nakładki w połączeniu z szarością lakieru dają wrażenia zieleni oraz błękitu, choć tak naprawdę tych kolorów tam nie ma!


Czas na elektronikę. W odróżnieniu od wspomnianego modelu T34, naszą „basię” uzbrojono w dwa humbuckery EMG-35 HZ. Kto miał już z nimi do czynienia, ten wie, że to naprawdę skuteczna broń. Cechą basowych HZ jest technologia Ceramic & Steel, dzięki której łączą w sobie atak i pełne, mocne brzmienie, tak charakterystyczne dla starszych modeli przetworników pasywnych, ale z dodatkiem przejrzystej góry, zwiększającej wyrazistość dźwięku. Współpracuje z nimi preamp EMG B-30EQ, na który składają się potencjometry Volume, Blend (odpowiednik Balance) oraz aktywna trójpasmowa equalizacja.




Komfort i brzmienie
Cort T74 jest prawidłowo wyważony, przyjemnie wyprofilowany i dość chudy, co sprawia, że mahoniowe drewno nie jest uciążliwie ciężkie podczas dłuższej gry. W porównaniu z niektórymi basami jest on po prostu lekki, co miło zaskakuje, bo korpus naszego Corta nie wydaje się wcale mały. Dostęp do wszystkich progów faktycznie jest łatwy, fabryczny setup wiosła, czyli akcja i relief szyjki są idealne, ale fabryki Corta od wielu lat zbierają same pochlebstwa, jeśli chodzi o jakość wykonania i przygotowanie instrumentów do gry.
Basówkę wypróbowałem na „wiele mogącym” combie Roland CUBE-120 XL, które posiada wprawdzie kilka symulacji brzmień wzmacniaczy, ale potencjometr ich wyboru ustawiłem na brzmieniu podstawowym. Cort T74 od pierwszego dźwięku zaskakuje swoją klarownością, czystością, sterylnością i jeszcze kilkoma cechami wiążącymi się z prezencją brzmienia zarówno solo, jak i w miksie zespołu. Ta specyficzna i wyjątkowo atrakcyjna dla mnie tonalność może nie spodobać się na początku stonerowcom i zwolennikom brzmienia brudnego, chropowatego czy ogólnie rzecz biorąc przesterowanego. Bez żadnej ingerencji w korekcję zarówno wiosła, jak i pieca, wydaje się ono stworzone do fusion w stylu Marcusa Millera (Cort posiada elementy jego soundu szczególnie w wyższych pasmach), do jazzu w klimacie Scotta Ambusha (miękki środek i takiż dół) czy różnych popowych produkcji z wyrazistym basem w mianowniku. Nie znaczy to absolutnie, że naszej basi brakuje drapieżności, ale jak w większości przypadków, ujawnia się ona dopiero z odpowiednimi efektami i dopalaczami, z którymi Cort T74 chętnie współpracuje. Totalnie energetyczne brzmienie uzyskałem, łącząc go np. z kostką Tech 21 VT Bass – odniosłem wtedy wrażenie, że gdyby było to na dużej scenie i przy wielkiej głośności, bas rozerwałby przody na strzępy. Jest to więc instrument ugodowy, współpracujący z innymi elementami toru akustycznego, a jednocześnie charakterny, potrafiący przebić się przez każdy filtr czy modulację.


Podsumowanie
Pomimo że w czasie testu Corta T74 plomby z zębów mi nie wypadły (na szczęście!), to bez wątpienia jest to kolejna świetnie zrobiona i wykończona, seryjna gitara basowa w ofercie tego producenta, na którą zdecydowanie warto zwrócić uwagę. Jeśli dodamy do tego sprawdzoną elektronikę EMG, a wszystko za nieprzyzwoicie małe pieniądze, będziemy mieli prostszy wybór, szukając nowego lub pierwszego basu.
cena: 1 599 PLN
sprzęt dostarczył: Mega Music Sp. z o.o. www.megamusic.pl
strona producenta: www.cortguitars.com
Test ukazał się w lipcowym numerze TopBass, dodatku do magazynu TopGuitar (TG 7/2011).











