Choć Alexi Laiho odszedł w 2020 roku, jego wpływ na gitarowy świat i całą scenę melodic death metalu pozostaje ogromny. Frontman Children of Bodom imponował nie tylko wirtuozerią, ale i ogromną determinacją – momentami posuniętą do granic perfekcjonizmu. W rozmowie z This Day in Metal były gitarzysta rytmiczny zespołu, Alexander Kuoppala, przywołał wspomnienia, które pokazują, jak bardzo Laiho przeżywał każdy występ i jak radykalnie reagował na niepowodzenia.
Alexander Kuoppala, który nagrywał z Children of Bodom pierwsze cztery płyty – przez wielu uznawane za najważniejsze – nie szczędził pochwał pod adresem lidera grupy. Jednocześnie podkreślił, że Alexi nie należał do osób, które potrafią łatwo odpuścić. Każdy błąd sceniczny potrafił traktować jak osobistą porażkę
Wspomina Kuoppala.(spisane przez Ultimate Guitar, na podstawie materiału z kanału This Day In Metal):
Alexi, Janne [Wirman] i Jaska [Raatikainen] byli ode mnie młodsi o pięć lat, a Henkka [Seppälä] o sześć. Moja rola była trochę jak starszego brata. Alexiemu trzeba było czasami pomóc, bo jego umiejętności społeczne były, muszę powiedzieć, dość słabe. Na przykład jeśli mieliśmy koncert, który nie wyszedł, to dla niego było jak koniec świata
Gitarzysta opowiedział o szczególnym przypadku z 1997 roku, kiedy występ poszedł wyjątkowo źle. Reakcja Laiho była natychmiastowa i kategoryczna:
Pamiętam, jak siedział z tyłu samochodu i powiedział: ‘Dobra. Albo zaczynamy ćwiczyć na serio, albo zapominamy o całym tym zespole. Dwie opcje. My na to: ‘Spokojnie, spokojnie. Przeanalizujmy, co poszło nie tak, i poprawmy to.’
Mimo że reszta zespołu starała się podchodzić do sytuacji racjonalnie, Alexi długo nie chciał zmienić zdania:
Powtarzaliśmy mu: ‘To nie koniec świata. Jasne, zagraliśmy słabo, ale musimy to po prostu naprawić’. I wtedy trochę się uspokoił: ‘No dobrze, zróbmy tak.’ Ale w jego głowie naprawdę istniały tylko dwie drogi: rozwiązać zespół albo ćwiczyć więcej. Nic pośrodku
Jak podkreślił gitarzysta, często musiał przypominać Laiho, że jest jeszcze trzecia opcja – cierpliwe szukanie rozwiązań.
Moja rola polegała czasami na tym, żeby mu uświadomić, że istnieje coś pośrodku. Że można spojrzeć na problem z innej strony i znaleźć konkretne rozwiązania. Ale on miał w sobie ekstremalny rys – był naprawdę spolaryzowany jako człowiek


