Steve Vai od dekad mierzy się na scenie z największymi gitarzystami świata – od tras G3, przez supergrupę Generation Axe, aż po liczne kolaboracje. Jednak jednym z najbardziej wymagających „rywali”, z jakim przyszło mu stanąć w gitarowym pojedynku, okazał się Yngwie Malmsteen.
Vai i Malmsteen spotkali się w ramach projektu Generation Axe, który zadebiutował w 2016 roku. Podczas koncertów gitarzyści regularnie stawali naprzeciw siebie w widowiskowych pojedynkach, a jednym z kulminacyjnych momentów była wspólna interpretacja klasyka „Black Star”.
W ostatnim programie na swoim youtube’owym kanale, Billy Corgan wspominał jeden z tych wieczorów w Dallas, kiedy widział ich razem na scenie:
Nie pamiętam, jaki numer wtedy graliście, ale staliście tam z Yngwie i wymienialiście się zagrywkami. I on zagrał ten jeden przebieg… nie potrafię go nawet opisać; to było chyba najlepsze 10 sekund gry na gitarze, jakie w życiu słyszałem. On zrobił swoje, a ty miałeś odpowiedzieć – i po prostu powiedziałeś: ‘Okej, ja kończę’
Nagranie z tego koncertu uchwyciło moment, w którym Vai z uśmiechem i niedowierzaniem reaguje na popis Malmsteena. Sam Steve Vai, zapytany o te pojedynki, podkreśla wyjątkowość szwedzkiego gitarzysty:
Yngwie to szczególny przypadek. Ja też pokochałem ideę shreddingu i doszlifowałem tę umiejętność. Ale kiedy Yngwie pojawił się na scenie, to był zupełnie inny rodzaj shredu. Jego podejście od początku było związane ze skrzypcami – jego ucho słyszało rzeczy mniej gitarowe niż u kogoś, kto dorastał słuchając Jimmy’ego Page’a
Wspólne występy traktuje jednak nie jako rywalizację, a inspirującą wymianę. Vai podkreśla, że takie spotkania wymuszają artystyczny rozwój i pozwalają na pokazanie własnej, niepowtarzalnej tożsamości:
Kiedy stajesz z kimś na scenie i wymieniasz się zagrywkami, musisz słuchać bardzo uważnie i odpowiadać w sposób właściwy. Z takimi muzykami jak Yngwie nie da się rywalizować. Jeśli masz odrobinę rozumu, to w takiej sytuacji rywalizujesz z samym sobą – z najlepszą wersją siebie. Wtedy muszę być bardziej Stevem Vaiem – tym dziwnym, ekscentrycznym gościem – bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. To cudowna okazja. A kiedy Yngwie robi swoje monstrualne rzeczy, to część show, bo to zabawa. Ja tego nie potrafię i tego nie robię









