David Gilmour nie należy do najbardziej wirtuozerskich technicznie muzyków, jego pełne emocji solówki nagrane z Pink Floyd na stałe zapisały się w historii muzyki i stały się inspiracją dla kolejnych pokoleń gitarzystów. W jednym z archiwalnych wywiadów z 1981 roku, który niedawno ponownie trafił do sieci za sprawą kanału Live Legends, Gilmour opowiedział o swoim podejściu do gitary, poszukiwaniu własnego brzmienia oraz o tym, dlaczego uważa gitarę za jeden z najbardziej wszechstronnych instrumentów.
Słowa Davida Gilmoura doskonale oddają filozofię, którą kierował się przez całą swoją karierę. Zamiast ślepo kopiować innych gitarzystów czy imponować techniką, postawił na rozpoznawalne brzmienie, wyczucie melodii i emocje. To właśnie te elementy sprawiły, że jego styl pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych w historii muzyki rockowej.
David Gilmour: „Na gitarze możesz zrobić niemal wszystko”
Zdaniem gitarzysty Pink Floyd gitara – obok fortepianu – jest najbardziej kompletnym instrumentem, ponieważ pozwala pełnić jednocześnie wiele różnych ról w utworze (spisane przez Ultimate Guitar)
Dla mnie fortepian i gitara to dwa najważniejsze instrumenty. Możesz być jednocześnie gitarą rytmiczną, instrumentem basowym, grać akompaniament i partie solowe. Potrafisz zrobić praktycznie wszystko naraz. Wszystkie pozostałe instrumenty wydają się jedynie częścią większej całości. Same w sobie nie są wystarczające
Gilmour podkreśla, że choć uwielbia brzmienie perkusji, basu i wielu innych instrumentów, to właśnie gitara daje największą samodzielność.
Uwielbiam perkusję, bas i wiele innych instrumentów, ale one potrzebują towarzystwa. Nie jesteś w stanie zrobić wszystkiego sam. Nie uzyskasz pełnego brzmienia, grając wyłącznie na perkusji czy tylko na basie. Z gitarą jest inaczej
Elektryk, akustyk… bez ograniczeń
Jak sam przyznaje, równie chętnie sięga po gitarę akustyczną i nieustannie poszukuje nowych inspiracji.
Lubię mieć do dyspozycji wiele możliwości. Lubię różnorodne brzmienia. Nie widzę sensu w ograniczaniu się do jednej rzeczy albo jednego stylu. Kiedy odkrywam coś nowego i ekscytującego, po prostu dokładam to do swojego muzycznego języka
To podejście od lat słychać w jego twórczości. Zarówno w nagraniach Pink Floyd, jak i na solowych albumach Gilmour często łączy klasyczne brzmienia Stratocastera z gitarami akustycznymi, lap steelami czy rozbudowanymi efektami, zawsze podporządkowując technikę muzykalności i emocjom.
„Nigdy nie zabrzmię jak Clapton czy Hendrix”
Jednocześnie Gilmour uważa, że każdy gitarzysta – niezależnie od inspiracji – prędzej czy później wypracowuje własną tożsamość.
Cieszę się, że moje brzmienie jest dość jednoznacznie kojarzone ze mną – na dobre i na złe. Niewiele osób bierze mnie za kogoś innego i bardzo mnie to cieszy. Jeśli próbuję zabrzmieć jak Jeff Beck, Eric Clapton czy Jimi Hendrix… to nigdy się nie udaje. I tak brzmię po prostu jak ja


