Ronnie James Dio przez całą karierę solową obsadzał swój zespół muzykami z Wysp. To nie był przypadek — był tego konkretny i zaskakująco bezpośredni powód.
Ronnie James Dio urodził się w Portsmouth w stanie New Hampshire, ale sercem zawsze był po drugiej stronie Atlantyku. Po latach w Rainbow i Black Sabbath, kiedy w końcu założył własny zespół, mógł wybierać spośród gitarzystów z całego świata. Konsekwentnie wybierał Brytyjczyków — i w wywiadzie dla Hit Parader z 1986 roku wyjaśnił dlaczego, przy okazji opowiadając o tym, jak odkrył Viviana Campbella.
Zaczął od tezy, którą postawił bez żadnych ogródek:
Dla mnie heavy metal zawsze był europejską formą. Nie ma żadnych wątpliwości, że najlepsza muzyka metalowa zawsze była tworzona przez angielskie zespoły metalowe
A potem — świadomy, że właśnie powiedział coś kontrowersyjnego jako Amerykanin — dodał wyjaśnienie, które jest jednocześnie komplementem dla Europejczyków i diagnozą słabości jego rodaków:
Z pewnością nie umniejszam amerykańskiemu rockowi — w końcu sam jestem Amerykaninem — ale dla moich uszu jest zasadnicza różnica między tym, jak grają europejscy gitarzyści, a tym, jak do swojego rzemiosła podchodzą amerykańscy gitarzyści. Jest tam pewna intensywność, której amerykańscy gitarzyści nie mają. Mają tendencję do większego skupiania się na efektownych sztuczkach niż na emocjach
I właśnie ta emocjonalność była kluczem. Kiedy Dio szukał gitarzysty do swojego pierwszego solowego składu, trafił na młodego Irlandczyka Viviana Campbella — poleconego przez znajomych, dziś pamiętanego z albumów „Holy Diver” i „The Last in Line”:
Muzyka, którą gram, jest bardzo emocjonalna, i kiedy szukałem gitarzysty, chciałem kogoś z tym europejskim feeling’iem. Gdy usłyszałem Viviana, wiedziałem, że znalazłem swojego człowieka. Polecili mi go znajomi i od chwili, gdy podłączył swoje wzmacniacze, wiedziałem, że to gwiazda
Słowa Dio brzmią dziś jak prowokacja, ale jeśli ktokolwiek miał prawo porównywać gitarzystów po obu stronach Atlantyku, to właśnie on.








