Nawet najlepsi gitarzyści mogą mieć słabszy dzień – albo, mówiąc obrazowo, nietrafić w oczekiwania zleceniodawców. Eric Johnson, uznawany za jednego z najwybitniejszych wirtuozów gitary, przyznał w rozmowie z Guitar World, że w swojej karierze miał momenty, gdy nie podołał wyzwaniom jako sideman i… został zwolniony z tej roboty. Jak podkreśla, każde z tych doświadczeń stało się dla niego cenną lekcją.
Patrząc na imponującą karierę Erica Johnsona – nagrodę Grammy, miliony sprzedanych płyt, ponadczasowy utwór „Cliffs of Dover”, czy pamiętne występy w projekcie G3, można odnieść wrażenie, że jego droga na szczyt była usłana samymi sukcesami. Jednak sam gitarzysta przyznaje, że po drodze nie brakowało momentów trudnych i… nieudanych. Jak to w życiu.
W rozmowie z Guitar World Johnson opowiedział o jednym z pierwszych zleceń sesyjnych, które zakończyło się przedwcześnie i nie za wesoło dla niego samego:
To był dość znany koleś. Ale pianista zagrał niemal każdą wstawkę między partiami wokalu. Dosłownie, między każdym wokalem coś grał, wiesz? Producent chciał, żebym dodał coś od siebie poza akordami, ale nie mogłem znaleźć miejsca, by cokolwiek wpasować i zagrać
Jak wspomina Eric, zadanie wymagało, by gitarzysta nauczył się „każdego pojedynczego zagrania pianisty” i albo je zharmonizował, zdublował, albo wymyślił ciągłą partię. Johnson przyznaje:
Zajmowało mi to wieczność i po prostu zostałem zwolniony z tej sesji nagraniowej, bo nie potrafiłem wykonać zadania
Jak się okazuje, nie była to jedyna taka sytuacja w jego karierze:
Pracowałem przy sesji dla Donalda Fagena i to też nie wyszło najlepiej. Nie z jego winy – on po prostu szukał czegoś konkretnego, a ja chyba nie wymyśliłem tego od razu
Pełen pokory Johnson zauważył, że czasem w studiu liczy się pierwsza intuicja, a on po prostu nie trafił w oczekiwania producenta:
Czasami trzeba pójść za tym pierwszym impulsem. Ale chyba to, co wymyśliłem najpierw, nie było wystarczająco dobre. Tak więc te dwie sytuacje były dla mnie lekcjami – przykładami chwil, gdy po prostu się nie udało
Otóż to. Mimo tych potknięć, Eric Johnson podkreśla, że każde takie doświadczenie pozwoliło mu wyciągnąć wnioski i lepiej przygotować się na kolejne wyzwania w studiu. I przyniosło to wspaniałe efekty, co dzisiaj możemy przyznać z całą pewnością.


