Są gitarzyści, których nie trzeba przedstawiać nikomu, kto choć raz próbował zrozumieć, jak połączyć technikę, brzmienie i emocje w jedną spójną całość. Eric Johnson należy właśnie do tego grona. Tym bardziej cieszy fakt, że po latach oczekiwania wreszcie zagra w Polsce – i właśnie o tym, ale też o nowej muzyce, improwizacji, obsesji brzmienia i współczesnym sprzęcie, rozmawialiśmy z nim w wywiadzie dla TopGuitar.
Johnson nie ukrywa, że sam przyjazd do naszego kraju ma dla niego szczególne znaczenie. Jak przyznaje, długo chciał dotrzeć nie tylko do Europy Zachodniej, ale także do tej części kontynentu, którą wcześniej omijały jego trasy. W rozmowie mówi wprost:
„Nigdy wcześniej nie byłem w Polsce, więc sama możliwość przyjazdu, poznania kraju, ludzi i zagrania tutaj bardzo mnie ekscytuje. To dla mnie zaszczyt.”
To ważny sygnał dla polskich fanów, bo nie brzmi jak rutynowa uprzejmość wrzucona między dwa terminy w kalendarzu. Z tej rozmowy wyraźnie przebija autentyczna ciekawość i wdzięczność. Johnson zapowiada też, że jego koncert nie będzie jedynie nostalgicznym przeglądem dawnych nagrań. W setliście mają pojawić się utwory z wcześniejszych płyt, standardy jazzowe w jego interpretacji, być może akcenty country i akustyczne, trochę bluesa, a także nowa muzyka, której jeszcze nie nagrał. Innymi słowy: nie muzeum, tylko żywy przekrój przez jego muzyczny świat.
W wywiadzie bardzo ciekawie wypada też wątek samej istoty jego grania. Johnson, przez lata podziwiany za precyzję i charakterystyczny touch, nie zostawia tu pola do domysłów. Na pytanie, co jest ważniejsze – emocja i melodia czy sama gra na gitarze – odpowiada krótko i jednoznacznie:
„Zdecydowanie od emocji.”
A po chwili dopowiada jeszcze prościej:
„Najpierw pojawia się jakieś odczucie, jakiś klimat, który chcesz stworzyć, a potem sprawiasz, żeby gitara przemówiła właśnie przez to.”
I to chyba jeden z najciekawszych momentów tej rozmowy, bo pokazuje Johnsona nie tylko jako perfekcjonistę, ale jako muzyka, dla którego technika nigdy nie była celem samym w sobie. To zresztą dobrze słychać także wtedy, gdy mówi o improwizacji. Przyznaje, że w większości utworów zostawia sobie przestrzeń na element nieprzewidywalny, na ten moment, w którym coś „z wczoraj” staje się czymś żywym tu i teraz. To dobra zapowiedź koncertu, bo oznacza, że publiczność nie dostanie jedynie wiernie odtworzonego repertuaru, lecz prawdziwe spotkanie z muzyką dziejącą się na scenie.
Dla gitarzystów bardzo mocny jest też fragment o brzmieniu. Johnson mówi o nim bez żadnej pozy czy udawanej pewności siebie. Wręcz przeciwnie.
„Tak, nawet za bardzo. Cały czas to robię. Ciągle myślę: ‘Nie podoba mi się, jak to brzmi, to nie brzmi dobrze’. To chyba taka niekończąca się nerwica.”
Trudno o bardziej szczere wyznanie kogoś, kto przez dekady był stawiany jako wzór tonu gitarowego.
Nie zabrakło też tematów sprzętowych. Johnson mówi o cyfrowych platformach i nowoczesnych rozwiązaniach z większym spokojem, niż można by się spodziewać po tak mocno „analogowo” kojarzonym artyście. Docenia ich przydatność i przyznaje, że potrafią być wartościowym narzędziem, ale jednocześnie wyraźnie zaznacza, że jeśli celem jest wierne odtworzenie starego, vintage’owego brzmienia, wciąż czegoś tam brakuje. W rozmowie pada nawet bardzo obrazowe porównanie do dźwięku „zbyt dwuwymiarowego” wobec prawdziwie trójwymiarowego tonu. I tu właśnie robi się naprawdę ciekawie, bo zamiast prostego „cyfra zła, analog dobry”, dostajemy bardziej dojrzałą refleksję o wyborze drogi i o przesycie możliwości, który dziś dotyczy nie tylko sprzętu, ale całej muzyki.
Jest też wiadomość, która fanów ucieszy szczególnie mocno. Johnson potwierdził, że ma gotowy nowy materiał.
„Właśnie skończyłem siedmioutworową EP-kę, która ukaże się na jesieni.”
Równolegle pracuje też nad nowym pełnowymiarowym albumem. To oznacza, że rozmowa nie dotyczy wyłącznie przeszłości i legendy, ale także tego, co jeszcze przed nim.
Cały wywiad pokazuje Erica Johnsona dokładnie takim, jakiego wielu chciałoby go usłyszeć: bez pośpiechu, bez pustych sloganów, za to z dużą uważnością wobec muzyki, brzmienia i sensu grania. Jeśli więc czekaliście na jego pierwszy koncert w Polsce, ta rozmowa jest najlepszym wstępem. A jeśli po prostu chcecie posłuchać artysty, który po tylu latach nadal traktuje muzykę jak coś żywego, wymagającego i prawdziwego – tym bardziej warto ten wywiad zobaczyć.
Pełny wywiad z Ericem Johnsonem obejrzycie na kanale TopGuitar:
………………………………….
Szczegóły wydarzenia:
Data: 14 lipca 2026 r. (wtorek)
Miejsce: Hype Park, ul. Kamienna 12, Kraków
Start: 19:30 (otwarcie bram: 18:30)
Bilety: Dostępne na KnockOut Music Store oraz eBilet
Materiał sponsorowany


