Ostatni koncert Black Sabbath w ramach „Back to the Beginning” miał być pożegnaniem z fanami. Dla Ozzy’ego Osbourne’a okazał się również ostatnim występem w życiu. Tony Iommi wspomina dziś zarówno sam koncert, jak i swoją ostatnią rozmowę z przyjacielem, która odbyła się zaledwie dzień przed śmiercią wokalisty.
„Naprawdę czuję się zmęczony i wyczerpany”
W rozmowie z Loudwire Nights Iommi przyznał, że Ozzy był bardzo zadowolony z tego, że udało się doprowadzić do realizacji „Back to the Beginning”. Wydarzenie było jednak dla niego ogromnym wysiłkiem.
Był naprawdę szczęśliwy, że udało nam się to zrobić. Właściwie rozmawiałem z nim wieczorem, dzień przed jego śmiercią. Powiedział do mnie: ‘Naprawdę czuję się zmęczony i naprawdę wyczerpany’
Iommi odpowiedział, że wcale go to nie dziwiło, biorąc pod uwagę presję i stres związane z całym wydarzeniem.
Powiedziałem: ‘No cóż, to zupełnie zrozumiałe, naprawdę. To było przecież mnóstwo stresu, presji i tym podobnych rzeczy’. A następnego dnia… już go nie było
Lekarze ostrzegali, że koncert może go zabić. Ozzy wybrał scenę
Stan zdrowia Osbourne’a od dawna był bardzo poważny. Lekarze ostrzegali go wprost, że występ może skończyć się dla niego śmiercią. Ozzy mimo wszystko zdecydował się wyjść na scenę. Chciał pożegnać się z publicznością jak Ozzy, a nie jak były rockandrollowiec na emeryturze.
Wszyscy widzieliśmy, że nie był w stanie poruszać się po scenie i dlatego otrzymał imponujący tron, na którym siedział podczas występu. Dla Iommiego był to widok trudny do zaakceptowania.
„Widok Ozzy’ego siedzącego na tronie nie jest obrazem, który mam w głowie”
To był dla mnie wielki zaszczyt. Ale było to trudne, ponieważ widok Ozzy’ego siedzącego na tronie nie jest sposobem, w jaki go postrzegam. Zawsze, kiedy byliśmy na scenie, biegał po niej. Podbiegał do Geezera, robił do niego jakąś śmieszną minę, potem podchodził do mnie i też robił minę, albo do perkusisty, czy kogokolwiek. Zawsze trochę się na scenie wygłupialiśmy i świetnie się bawiliśmy, kiedy biegał dookoła
Tym razem było inaczej. Iommi, który przez dekady oglądał Ozzy’ego przemierzającego scenę, podczas „Back to the Beginning” praktycznie go nie widział.
Ale podczas ‘Back to the Beginning’ oczywiście siedział na tronie i nie mogłem go zobaczyć, co wydawało mi się bardzo niezwykłe. Stałem z tyłu, obok Billa. Mimo wszystko to był wspaniały moment i naprawdę cieszę się, że dostaliśmy możliwość, żeby to zrobić, ponieważ, Boże, nie wiedzieliśmy, że odejdzie tak szybko. A jednak tak się stało…
Pozostaną tam wspomnienia – od prób aż po całe to wydarzenie… Cieszę się, że mogliśmy zagrać ten koncert


