Kanadyjski duet Angine de Poitrine stał się jednym z nieoczekiwanych muzycznych fenomenów 2026 roku. „Zamaskowani” muzycy z Quebecu łączą jakieś pierwiastki progresywnego rocka, mikrotonowość, elektronikę i technikę instrumentalną, a ich występy szybko stały się internetową sensacją. A za tym od razu poszła zarówno krytyka jak i obrona tajemniczych jegomości.
Teraz do grona ich znanych fanów dołączyli muzycy Rush – Geddy Lee i Alex Lifeson. To szczególnie mocna rekomendacja, biorąc pod uwagę, że Angine de Poitrine sami przyznają, iż część publiczności może traktować ich otoczkę nieco zbyt serio.
Geddy Lee: „Brzmienie, którego nikt wcześniej nie słyszał”
Geddy Lee w rozmowie z Radio Futuro nie szczędził duetowi komplementów. Jego zdaniem Angine de Poitrine są interesujący właśnie dlatego, że trudno ich jednoznacznie do czegokolwiek porównać.
Uważam, że są fantastyczni. Uwielbiam to, że stali się viralem, bo są tak niezwykli, osobliwi i idiosynkratyczni. To brzmienie, którego nikt wcześniej nie słyszał
Muzyk zwrócił uwagę na sposób, w jaki duet wykorzystuje technologię, budując rozbudowane kompozycje mimo ograniczenia składu do zaledwie dwóch osób.
Wzięli Primus, trochę Rush i całą tę złożoność, a następnie sprowadzili ją do duetu wykorzystującego niesamowity zestaw technologii
Lee poszedł jeszcze dalej, określając ich muzykę jako…
…najbardziej rozrywkową i ekscytującą, jakiej nie słyszałem od bardzo, bardzo dawna
Alex Lifeson zachwycony mikrotonowością
Równie entuzjastycznie wypowiedział się Alex Lifeson. Gitarzystę Rush szczególnie zainteresował sposób, w jaki Angine de Poitrine konstruują swoje utwory na żywo. Muzycy wykorzystują loopery, stopniowo nakładając kolejne warstwy – najpierw linię basową, potem partie gitarowe i następne elementy aranżacji. Wszystko to wykonywane jest przez zaledwie dwóch instrumentalistów.
Jest coś hipnotycznego w ich aranżacjach i w sposobie, w jaki piszą oraz prezentują muzykę
Gitarzysta zwrócił również uwagę na mikrotonowe podejście do instrumentów, które nadaje muzyce duetu charakterystyczne, niemal egzotyczne brzmienie.
Przede wszystkim są świetnymi muzykami. Naprawdę znakomicie grają na swoich instrumentach, a całe to mikrotonowe podejście sprawia, że brzmi to tak egzotycznie i hipnotyzująco
Devin Townsend miał zastrzeżenia. Rush widzą w tym coś więcej
Entuzjazm członków Rush jest o tyle ciekawy, że niedawno na temat Angine de Poitrine wypowiadał się również Devin Townsend – i jego opinia była zdecydowanie chłodniejsza.
Townsend nie kwestionował talentu muzyków. Zastanawiał się natomiast, czy ogromna popularność duetu nie wynika w zbyt dużym stopniu z jego charakterystycznego wizerunku, masek i całej scenicznej otoczki. Zwracał uwagę, że wielu równie znakomitych instrumentalistów nie otrzymuje podobnego zainteresowania.
Sami Angine de Poitrine częściowo przyznawali mu rację, sugerując, że byłoby dość aroganckie twierdzić, iż ich popularność jest wyłącznie efektem muzyki.
A Geddy Lee dorzucił na koniec jeszcze jeden argument, którego trudno obalić:
A perkusista ma większy nos ode mnie, więc go uwielbiam


