Jason Becker należy do grona gitarzystów, którzy w latach 80. wynieśli technikę gry na zupełnie nowy poziom. W najnowszym wywiadzie dla Ultimate Guitar muzyk wraca jednak do czasów, gdy gitarowy świat gwałtownie się zmienił, a wraz z nadejściem grunge’u efektowne solówki zaczęły znikać z rockowego mainstreamu.
Jason Becker pokazuje zupełnie inną stronę swojego muzycznego świata. Mówi o tym, dlaczego z czasem coraz bardziej doceniał muzyków, którzy wcale nie byli gitarzystami, co sądził o grunge’u i dlaczego uważa, że wielu gitarzystów lat 80. zaczęło przesadzać z solówkami.
Becker: najważniejsza jest kompozycja, nie popis
Becker zwraca uwagę, że jego muzyka od początku była czymś więcej niż tylko demonstracją technicznych możliwości. Dotyczy to zarówno Perpetual Burn, jak i albumów Cacophony.
Większość utworów na Perpetual Burn i albumach Cacophony była wcześniej skomponowana. To nie jest po prostu granie nad progresją akordów. Zawsze bardzo dużo myślałem o kompozycji
Z czasem takie podejście sprawiło, że Becker zaczął jeszcze szerzej patrzeć na muzykę. Coraz większą inspiracją stawali się dla niego artyści, których twórczość nie opierała się na gitarze.
Zacząłem bardziej doceniać muzyków, którzy nie byli gitarzystami – takich jak Peter Gabriel, Stevie Wonder czy Michael Jackson i innych wielkich artystów tworzących piękną muzykę bez dużej ilości gitary
Wśród jego muzycznych fascynacji znaleźli się także Bob Dylan, The Beatles, Randy Newman, Paul Simon i Willie Nelson. Becker wymienia również kompozytorów, którzy od dawna kształtowali jego muzyczną wyobraźnię: Mozarta, Bacha, Debussy’ego, Strawińskiego i Ennia Morricone. W ostatnich latach szczególnie docenił także Johna Williamsa.
Miałem znacznie większe uznanie dla ich wiedzy i mistrzostwa w pracy z orkiestrami
Co Becker sądził o grunge’u?
Becker należał do pokolenia, które w latach 80. uczestniczyło w prawdziwym wyścigu gitarowej wirtuozerii. Kiedy na początku kolejnej dekady pojawił się grunge, często przeciwstawiany technicznemu podejściu shredderów, Becker miał jednak zupełnie inne problemy.
Przede wszystkim próbowałem nie umrzeć. Bardzo szybko traciłem sprawność ruchową i wagę. To było trudne, ale jednocześnie ciężko pracowałem nad albumem Perspective
Dlatego wydarzenia na muzycznej scenie nie były wówczas jego największym zmartwieniem. Becker przyznaje jednak, że część grunge’u przypadła mu do gustu.
Podobały mi się niektóre rzeczy w grunge, ale większość tej muzyki była dla mnie zbyt przygnębiająca. Sam już próbowałem nie popadać w depresję
Jednocześnie Becker dostrzegał problem również po swojej stronie muzycznej barykady.
Myślę, że dobre melodie nigdy nie wychodzą z mody, a gitarowe solówki lat 80. zaczęły robić się niezbyt dobre. W wielu przypadkach brakowało im przemyślenia i kreatywności.
Jego zdaniem grunge był więc w pewnym sensie nieuniknioną reakcją na to, co działo się wcześniej.
Grunge musiał się wydarzyć
Kogo Becker słucha dziś?
Co ciekawe, mimo swojej ogromnej wiedzy o gitarze Jason Becker przyznaje, że nie nadąża za wszystkimi współczesnymi muzykami. Ma jednak kilku zdecydowanych faworytów. Wśród nich znaleźli się Matteo Mancuso, Guthrie Govan, Tim Henson, Tosin Abasi oraz młoda indyjska gitarzystka Maya Neelakantan.
Nie śledzę współczesnych gitarzystów tak dobrze, jak powinienem. Nie znam wszystkich. Wiem natomiast, że uwielbiam Matteo Mancuso. Jest wyjątkowy i bardzo muzykalny
Becker wysoko ceni również Daniele Gottardo, którego nazywa znakomitym gitarzystą i kompozytorem.
Ci muzycy zabierają gitarę w piękne, nowe miejsca


