Były wokalista Rainbow nagrał z Malmsteenem jego najbardziej komercyjnie udany album. Ale żeby tego dokonać i porozumieć się z Yngwie, musiał opanować sztukę, którą sam porównuje do tresury dzikich zwierząt.
Joe Lynn Turner nie jest człowiekiem, który owija w bawełnę. Kiedy w rozmowie z kanałem Cassius Morris Official padło pytanie o współpracę z Yngwiem Malmsteenem, były frontman Rainbow powiedział dokładnie to, co myśli — i zrobił to z rozbrajającą szczerością, bez cienia złości (cytujemy za Reckcelebrities.com):
Musisz być do pewnego stopnia psychologiem. Nie sądzę, żeby ktokolwiek dogadywał się z Yngwiem Malmsteenem tak dobrze jak ja. Mówisz o egotyście najwyższego szczebla, narcyzie
I od razu dodał, by być fair:
I chwała mu za to. To cholerny geniusz w tym, co robi. Ale ludzie, którzy są aż tak ponad przeciętnie utalentowani, mają takie cechy. Trzeba to po prostu rozumieć
Rozumieć — i działać strategicznie. Turner wypracował własną metodę, którą opisuje obrazowo:
Zawsze mówiłem, że wchodzę z batem i krzesłem jak tresеr lwów. Wchodziłem z batem i krzesłem, pozwalałem lwu ryczeć, a potem szedłem do przodu, kiedy mogłem, i cofałem się, kiedy musiałem. To jest relacja na zasadzie pusch – pull
Taka równowaga sił przyniosła konkretne efekty, bo ich wspólny album „Odyssey” z 1988 roku stał się najbardziej komercyjnie udanym projektem w dorobku Malmsteena. Pewnie również dzięki temu, że Turner, pisząc teksty i melodie podczas rekonwalescencji gitarzysty po poważnym wypadku samochodowym, miał więcej przestrzeni twórczej niż jakikolwiek inny współpracownik słynnego gitarzysty. Do dziś album jest punktem odniesienia dla melodycznego hard rocka tamtej epoki.
Turner podkreśla, że kluczem do przetrwania nie było ustępowanie za wszelką cenę, lecz umiejętne zarządzanie konfliktem:
Nigdy naprawdę nie poświęciłem siebie. Jeśli nie podobał mu się jakiś tekst, melodia, słowo albo linijka — szanowałem to i zmieniałem, wracałem do tego. I w dziewięciu przypadkach na dziesięć myślę, że efekt był lepszy. To pokazuje, że kiedy masz kogoś, komu możesz zaufać w krytycznej ocenie czegoś, możesz wrócić jeszcze mocniejszy, gdy spojrzysz na to ponownie











