Brytyjski punk końca lat 70. i kalifornijska scena klubowa odcisnęły piętno na wczesnym etapie kariery Eddiego Van Halena i jego zespołu. Choć sam gitarzysta przez lata podkreślał, że jego grupa nigdy nie była częścią tego ruchu, to odkopany po latach wywiad z 1978 roku pokazuje, że surowa energia punk rocka miała realny wpływ na ich debiutancki materiał i sposób myślenia o komponowaniu.
Na pierwszej płycie Van Halen słychać inspiracje sceną, która eksplodowała na Sunset Strip w połowie lat 70., gdy obok Van Halen występowały takie formacje jak The Dils, The Weirdos czy The Germs. Punkowy pierwiastek można wychwycić m.in. we wczesnych utworach Van halen – „Atomic Punk” oraz w coverze „You Really Got Me” oryginalnie nagranym przez The Kinks.
W rozmowie z dziennikarzem Stevem Rosenem Eddie Van Halen przyznawał, że inspiracje były naturalne, ale jednocześnie stanowczo odcinał się od etykietki zespołu punkowego. Najciekawszy wątek dotyczy powstania klasyka Ain’t Talkin’ 'Bout Love. Jak zdradził Edward, numer początkowo był żartem z prostoty punkowych kompozycji.
To było właściwie… nabijanie się z punka. Wiesz, trzyakordowa piosenka [Ed śpiewa riff]. Po prostu świetnie się bawiliśmy. Tego dnia napisaliśmy w piwnicy Dave’a trzy utwory, w tym jeden zatytułowany ‘Bullethead’. Zaczęło się jako żart – tłukłem dwa akordy i nagle pomyślałem: ‘Chwila, możemy coś z tego zrobić’
Gitarzysta wspominał również, że pierwsza propozycja okładki przygotowana przez wytwórnię była stylizowana na estetykę sceny punkowej, co spotkało się z ostrą reakcją zespołu.
Powinniście zobaczyć pierwszy projekt okładki, jaki Warner Brothers dla nas przygotowało. Wyglądał dokładnie jak The Clash czy ktoś w tym stylu. A my powiedzieliśmy: ‘Pieprzyć to’ i sami wymyśliliśmy logo. Mówimy: ‘Hej, my nie jesteśmy punkiem’. Ale z drugiej strony – w punku nie ma nic złego; po prostu mówimy: ‘Jesteśmy rock’n’rollowym zespołem. Nie próbujcie nas wrzucać do worka z Sex Pistols tylko dlatego, że to akurat modne. Bo to nie my’
Historia ta dobrze pokazuje, jak wiele legendarnych zespołów końca lat 70. funkcjonowało na styku różnych scen – od hard rocka po punk. Podobne napięcie między stylistykami widać choćby w wczesnych nagraniach Motörhead czy The Damned, które łączyły surowość punka z ciężarem rocka i metalu. W przypadku Van Halen punk nie stał się docelowym kierunkiem, ale – jak widać z archiwalnych wypowiedzi – pomógł nadać ich debiutowi energię i bezpośredniość, które do dziś uchodzą za jedne z najważniejszych elementów brzmienia zespołu.


