Dla jednych to tylko hobby, dla innych – sposób na życie, który potrafi całkowicie zmienić jego kierunek. Mick Thomson ze Slipknot nie ma wątpliwości: nauka gry na gitarze to jedna z najlepszych decyzji, jakie można podjąć – nawet jeśli dziś wydaje się, że nie ma ona większego znaczenia.
Gitarzysta, znany fanom jako numer #7, dziś należy do ścisłej czołówki współczesnych muzyków metalowych. Wraz z Jimim Rootem został nawet uznany za najlepszego gitarzystę metalowego według czytelników MusicRadar w 2019 roku. Co ciekawe, droga Micka Thomsona jako gitarzysty wcale nie była zaplanowana (cytujemy za Metal Hammer):
Tak naprawdę nigdy nie chciałem być w zespole; po prostu lubiłem grać muzykę. Nie byłem urodzonym showmanem i gdybym nie miał maski, nie stałbym z przodu sceny
Dziś jednak jego historia jest najlepszym dowodem na to, że konsekwencja i pasja mogą zaprowadzić znacznie dalej, niż początkowo zakładamy. W rozmowie na youtube’owym kanale Defender of the Riff gitarzysta podkreślił, jak ogromne znaczenie miało dla niego wychowanie w muzycznym domu i kontakt z klasyką bluesa, w tym z legendarnym Buddy Guyem:
Mój tata miał świetną kolekcję bluesa. W liceum widziałem Buddy’ego Guya na żywo. Dorastałem przy świetnej muzyce i dlatego zawsze mówię ludziom: muzyka jest wszędzie, jest wszystkim i jeśli nauczysz się grać na gitarze albo jakimkolwiek instrumencie, to największy prezent, jaki możesz sobie dać. Bo to coś, co zostanie z tobą na zawsze
Ogromny wpływ na jego podejście miał właśnie Buddy Guy, którego koncert zrobił na nim ogromne wrażenie – nie tylko muzycznie, ale też pod względem energii i podejścia do grania:
Kiedy zobaczyłem Buddy’ego Guya, miał wtedy ponad pięćdziesiąt lat i dosłownie płonął na scenie. Nie przestawał się ruszać. Cały koncert – czysta energia i miłość do muzyki. To było niesamowite. Pomyślałem: jak ktokolwiek może narzekać, że jest zmęczony? Ten gość miał nade mną 35–40 lat przewagi, a robił rzeczy, których ja bym nie był w stanie wtedy zagrać. To po prostu niewiarygodne
Historia Micka Thomsona to przykład tego, że gitara jest czymś znacznie więcej niż tylko hobby. Niezależnie od tego, czy skończymy na największych scenach świata, czy po prostu będziemy grali dla siebie – to umiejętność, która zostaje na całe życie.


