Nuno Bettencourt postanowił ostatnio odnieść się do pewnego pranku, który od lat krąży w środowisku muzyków. Choć wydaje się, że gitarzyści mają wobec siebie nawzajem sporo wyrozumiałości i pokory, to jak się okazuje są sytuacje, gdy jeden drugiemu nie ułatwia życia. A przy okazji przypomniał swoją filozofię brzmienia, która mówi: mniej sprzętu, więcej Ciebie!
W rozmowie opublikowanej przez Guitar World, Nuno Bettencourt wyjaśnił, że wiele zespołów celowo przygotowuje dla gościnnych gitarzystów gorszy zestaw sprzętu, by sprawdzić ich umiejętności i odporność na presję (cyt. za Rock Celebrities).
To nie jest ten sam rig, przez który oni grają. Nazwałem to 'punishment rig’. Gitara ma akcję trzy mile nad gryfem i nie ma żadnych specjalnych kostek, żadnej specjalnej magii. Będziesz musiał wyjść tam na scenę i walczyć tym, co dostaniesz. Musisz się, kurwa, stawić – żadnych wymówek! Tam właśnie oddziela się mężczyzn od chłopców – a robi to 'punishment rig’!
Dla Bettencourta taka próba charakteru świetnie pokazuje, kto naprawdę potrafi grać niezależnie od warunków. Jednocześnie zaznaczył, że wielu muzyków błędnie wierzy, iż to sprzęt buduje ich brzmienie.
Wiemy, że wzmacniacze są ważne… Ale jeśli ktoś goni za sprzętem, żeby brzmieć lepiej, to nigdy się nie uda. Musisz znaleźć takie elementy wyposażenia, które pozwolą twojej dłoni wyrazić się w najlepszy sposób. To jak znalezienie heada, który zbyt mocno nie ingeruje w to, co mówią i robią twoje ręce, oraz – pod względem brzmienia – znalezienie efektów, które tego nie blokują, nie przetwarzają wszystkiego tak bardzo, że to przestajesz być ty.
Minimalistyczne podejście Bettencourta nie jest tylko teorią – on sam od lat gra w wyjątkowo skromnej konfiguracji – na trasach korzysta z trzech Marshalli JCM 2000 Dual Super Lead, ale w praktyce odpalony jest zazwyczaj tylko jeden, podłączony do klasycznej paczki 4 ×12. Jeszcze bardziej charakterystyczny jest jego podstawowy zestaw: kiedyś Washburn N4 (z przetwornikami Seymour Duncan ’59 i Bill Lawrence L-500), teraz jego własna marka NUNO Guitars, do tego Marshall i pojedyncze efekty – Pro Co RAT oraz Boss OC-5. Ta prostota stała się jego znakiem rozpoznawczym, ale jak przyznaje, jego „super nudny” rig potrafił wprowadzić w błąd nawet innych sławnych gitarzystów.
Paradoksalnie, jakby zaprzeczając temu wszystkiemu (albo stosując zasadę wyjątku potwierdzającego regułę) w ostatnim klipie Extreme Nuno zagrał na ekstremalnie udziwnionej gitarze, łączącej 7-strunowe wiosło z keytarem.


