Już jako jedenastolatka Orianthi wiedziała dokładnie, czego chce, i nie zamierzała iść na kompromisy: musiała mieć gitarę PRS. W czasach, gdy większość dzieci marzyła o pierwszym stratocasterze z ogłoszenia, ona uparcie przekonywała ojca, że to właśnie instrument Paula Reeda Smitha jest jej przeznaczeniem.
Mimo że w Australii były to jedne z najdroższych gitar na rynku, Orianthi udało się w końcu przekonać rodzinę. Ten pierwszy instrument ma do dziś — i to właśnie z nim zaczęła się jej wieloletnia więź z marką, która odegrała kluczową rolę w jej brzmieniu i scenicznym employ.
Orianthi wspomina w rozmowie z Premier Guitar, że była „bardzo upartym dzieckiem”, które mówiło:
Chcę PRS-a!
Historia Orianthi wpisuje się w szerszy kontekst gitar sygnowanych i segmentu premium, który szczególnie mocno rozkwitł w latach 2000. PRS był jedną z pierwszych firm łączących nowoczesną estetykę, perfekcyjne rzemiosło i rozwiązania konstrukcyjne, które trafiały zarówno do rockowych tradycjonalistów, jak i gitarzystów pop, country czy fusion. W tym czasie Orianthi — grająca z Carole King, Alice Cooperem, a przede wszystkim z Michaelem Jacksonem — stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych ambasadorek marki.
Nic więc dziwnego, że gdy zespół Private Stock przygotował dla niej jeden egzemplarz Custom 24 w charakterystycznej purpurowej kolorystyce, projekt szybko przerodził się w coś więcej. Artystka przyznaje, że instrument przeszedł wiele poprawek zanim trafił do jej rąk:
Paul zrobił mi jakiś czas temu fioletową gitarę, malowaną chyba cztery razy. Grałam na niej wszędzie i chciałam tylko kopię zapasową. Nie są tanie, ale zdecydowanie warte swojej ceny
Ku zaskoczeniu wszystkich, lawinowo zaczęły napływać pytania fanów o ten model. To, co miało być jedynie dwoma egzemplarzami, przekształciło się w pełnoprawny model sygnowany — PRS Private Stock Orianthi Limited Edition, kosztujący, bagatela, około 11.000 dolarów.
Zamiast klasycznych ptaków PRS na podstrunnicy tego modelu pojawił się motyw Lotus Vine, inspirowany jej tatuażem:
Kwiaty lotosu na gryfie są jak mój tatuaż. Kocham kwiaty. Moje imię po grecku też znaczy ‘kwiat’
Co ciekawe, Orianthi potwierdziła, że rozmawia obecnie z PRS o stworzeniu bardziej przystępnej cenowo wersji swojej elitarnej sygnatury. Jeśli do tego dojdzie, będzie to być może jeden z najbardziej oczekiwanych i pożądanych modeli PRS.












