Chaos personalny w Rainbow i częste roszady składu od lat były często komentowanym tematem w świecie rocka. Teraz po raz pierwszy od dłuższego czasu głos w tej sprawie zabiera sam Ritchie Blackmore – i robi to w swoim stylu: krótko, konkretnie i bez zbędnych usprawiedliwień.
Ritchie Blackmore w rzadkim wywiadzie odniósł się do licznych zmian składu, które przez dekady budowały – a dla wielu także destabilizowały – historię zespołu. A patrząc na historię grupy, lista rotacji jest imponująca. Od 1974 do 2019 roku przez skład Rainbow przewinęło się ponad 30 muzyków, a zespół nagrał w tym czasie osiem albumów studyjnych.
Słowa Ritchiego zbiegają się z premierą obszernego wydawnictwa archiwalnego „Rainbow — The Temple of the King 1975–1976”, które ukazało się 6 marca 2026 roku. To aż dziewięciopłytowy box set dokumentujący kluczowy okres działalności zespołu – moment, w którym kształtowało się jego charakterystyczne brzmienie.
W rozmowie z Guitar Player, Ritchie Blackmore powiedział:
Nigdy nie zwolniłem z Rainbow nikogo, kto naprawdę dobrze wykonywał swoją pracę. Na tym poprzestańmy
To zdanie w zasadzie podsumowuje podejście Blackmore’a do zarządzania zespołem – bez sentymentów, za to z jasnym kryterium: jakość albo wylatujesz. Nie mogło też zabraknąć tematu napięć z Ronnie Jamesem Dio, który nigdy nie ukrywał, że Blackmore był dominującą i kontrolującą siłą w zespole. Gitarzysta nie zaprzecza:
Tak, to uczciwa ocena. Kiedy mam jakiś pomysł, nie potrafię się powstrzymać przed naciskaniem na to, kto powinien grać i jak powinno to być zagrane
I dodaje coś, co rzuca nowe światło na jego podejście:
Z drugiej strony, kiedy grałem kiedyś jako muzyk sesyjny u innych, nie miałem pojęcia, jak grać ich muzykę. Mam problem z interpretowaniem cudzych pomysłów
To wyjaśnia bardzo dużo. Blackmore nie tyle „chciał kontrolować wszystko”, co po prostu najlepiej funkcjonował w świecie własnych wizji – i oczekiwał, że inni się do nich dostosują.
Przypominamy, że Blackmore przez ostatnie lata pozostawał raczej poza światłem reflektorów. W 2024 roku przeszedł zawał serca, co znacząco ograniczyło jego aktywność publiczną. Tym bardziej obecne wypowiedzi są dla młodszych fanów (bo starsi znają „mental” Ritchiego doskonale) okazją, by zajrzeć za kulisy jego sposobu myślenia.
I choć sam gitarzysta nie rozwija tematu konfliktów, jedno jest jasne: Rainbow nigdy nie było demokratycznym zespołem. To była wizja jednego człowieka – i wiele wskazuje na to, że właśnie dlatego ta muzyka przetrwała próbę czasu.


