Sammy Hagar wspomniał niedawno w rozmowie na antenie SiriusXM o wyjątkowym wydarzeniu, jakim był pożegnalny koncert Black Sabbath. Legendarny wokalista podkreślił, że sam odbiera udział w tym show jako ogromny zaszczyt, ale jednocześnie przyznał, że część muzyków – delikatnie mówiąc – poczuła rozgoryczenie, bo nie otrzymali zaproszenia.
O tym temacie mówiliśmy również w najnowszym odcinku TopGuitar Weekly! Zobacz wideo:
Przypominamy, że koncert zatytułowany „Back to the Beginning” trwał aż dziesięć godzin i zgromadził prawdziwie gwiazdorską obsadę. Na scenie pojawili się m.in. Metallica, Guns N’ Roses, Tool, Slayer, Steven Tyler czy Pantera, a każdy z zespołów oddał hołd Black Sabbath i Ozzy’emu, wykonując ich klasyczne utwory.
Ze względu na problemy zdrowotne Ozzy Osbourne wystąpił tylko w ograniczonym zakresie, co jeszcze bardziej podniosło rangę koncertów innych muzyków. Jak zauważył Hagar, fakt, że nie każdy mógł zostać zaproszony, był konsekwencją ogromnej skali przedsięwzięcia i konieczności trudnych decyzji organizatorów. To sprawiło, że część artystów poczuła się pominięta – co jedynie pokazuje, jak wielkim i historycznym wydarzeniem był ten hołd dla pionierów heavy metalu.
We wspomnianym wywiadzie Sammy Hagar powiedział:
To był zaszczyt zostać poproszonym o występ w tym koncercie. Wszyscy przyszli dla Ozzy’ego i dla Black Sabbath. Byli tam z właściwych powodów. A ci, których nie zaproszono, wiem, że byli wkurzeni. Mam kilku przyjaciół, którzy mówili: ‘Stary, czemu mnie nie poprosili?’ A ja na to: ‘Słuchaj, to nie była moja decyzja’. Dostałem telefon od Toma Morello i odpowiedziałem: ‘Jasne’
Wokalista podzielił się także swoimi wrażeniami z koncertu i wyróżnił kilka szczególnie pamiętnych momentów.
To wydarzenie było niesamowite. Było tam sporo magicznych chwil. A występ Ozzy’ego – Black Sabbath, mój Boże, to była czysta magia
Szczególne wrażenie zrobił na nim Yungblud:
Ten gość to naprawdę ‘bad, bad young boy’. On jest facetem, który stanie się następną wielką gwiazdą, jeśli już nią nie jest. Jest ogromny, a do tego jak reinkarnacja Micka Jaggera i Freddiego Mercury’ego. Jego występ kompletnie mnie rozwalił
Hagar nie szczędził też pochwał dla gitarzysty Extreme:
Kolejną osobą, która zrobiła piorunujące wrażenie, był Nuno Bettencourt. Grał praktycznie z każdym i za każdym razem dawał z siebie wszystko. Tom Morello też zagrał sporo i jest świetny, ale ma swój bardzo unikalny styl. A Nuno? Potrafił dopasować się do każdego. To było naprawdę świetne
Wokalista zwrócił także uwagę na inny wyjątkowy moment:
Billy Corgan ze Smashing Pumpkins też był znakomity. Gdy wykonał 'Breaking The Law; Judas Priest, to było cholernie mocne. Nie wiem, dlaczego, ale ten numer w jego wersji brzmiał naprawdę wyjątkowo. To było wielkie wydarzenie


