Sting po raz kolejny potwierdził, że nie zamierza oddawać swoim dzieciom własnego majątku. I ma ku temu bardzo racjonalny argument.
Sting ma 74 lata, szacowany majątek przekraczający pół miliarda dolarów i filozofię życiową, która wprawia w zakłopotanie niejednego finansistę. Kiedy dziennikarz CBS Sunday Morning zapytał go wprost, czy jego sześcioro dzieci nadal nie zobaczy fortuny — muzyk po prostu się roześmiał. Nie z zakłopotania. Z przekonania.
Myślę, że najgorszą rzeczą, jaką możesz zrobić dziecku, jest powiedzieć mu: «Nie musisz pracować». Myślę, że to forma przemocy, której mam nadzieję nigdy nie być winnym
To nie jest impuls chwili. Sting po raz pierwszy powiedział o tym głośno już w 2014 roku w rozmowie z Daily Mail, kiedy opisał fundusze powiernicze jako coś, co wiesza się dzieciom na szyi niczym kamień młyński. Ponad dekadę później jego zdanie jest niezmienione — i uzasadnione. Zamiast przekazywać majątek, przekazał coś innego.
Wszystkie moje dzieci zostały obdarowane niezwykłą etyką pracy — czy to przez DNA, czy dlatego, że mówiłem im: «Hej, musicie pracować. Wydaję nasze pieniądze. Płacę za wasze wykształcenie. Macie buty na nogach. Do roboty
I co ciekawe — dzieci posłuchały. Joe Sumner (49 lat), najstarszy syn z pierwszego małżeństwa z aktorką Frances Tomelty, jest muzykiem i założył kilka startupów. Mickey Sumner (42) zrobiła karierę aktorską, grając między innymi w „Frances Ha” i „Snowpiercer”. Eliot Sumner (35) to muzyk z własną tożsamością artystyczną. Każde z sześciorga dzieci wybrało własną drogę — bez siatki bezpieczeństwa, którą samo nazwisko ojca mogłoby zapewnić.
Sting jest przy tym daleki od okrucieństwa. W rozmowie z CBS zaznaczył, że gdyby któreś z dzieci znalazło się w prawdziwych tarapatach, nie odmówiłby pomocy. Ale jak sam mówi — dotąd nie musiał.
To nie jest okrucieństwo. Myślę, że jest w tym życzliwość i zaufanie, że sami sobie poradzą. Są twardzi, moje dzieci
Kiedy dziennikarz zapytał, czy dzieci kiedykolwiek wyrażają frustrację i proszą o więcej, odpowiedź brzmiała:
Nie. Przynajmniej nie w mojej obecności
Sam Sting zresztą nie rozumie innego modelu życia. Zapytany przez CBS, dlaczego w ogóle nadal pracuje, skoro mógłby po prostu… nie pracować, odparł bez chwili zastanowienia:
Bo lubię pracować. Czy mógłbym przejść na emeryturę? Nie jestem pewien, czy umiałbym to zrobić. Nie rozwinąłem jeszcze umiejętności siedzenia i nierobienia niczego
Klasa robotnicza pracuje i chce pracować — powiedział. A on jest jednym z tych ludzi, niezależnie od liczby zer na koncie.








